Czarna seria Stolarskiego. Fatalne wejście do Widzewa
Mateusz Stolarski miał odmienić grę i wyniki Widzewa. Początek jego pracy w Łodzi jest koszmarny.
Stolarski wypromował się dzięki pracy w Motorze Lublin. Najpierw awansował z nim do Ekstraklasy, a następnie dwa razy w niej utrzymał. Drużyna pod jego wodzą zajęła kolejno siódme i dwunaste miejsce. Został zwolniony po zakończeniu ostatniego sezonu.
Młody szkoleniowiec nie czekał długo na kolejny angaż w Ekstraklasie. Pracę w Widzewie dostał już po siódmej kolejce, gdy w Łodzi wyczerpała się cierpliwość do Aleksandara Vukovicia. Przejmował drużynę na trzynastym miejscu w tabeli.
Władze Widzewa liczyły, że Stolarski tchnie w drużynę nowe życie. Nadzieje na to dawała długa przerwa reprezentacyjna, podczas której mógł spokojnie popracować z drużyną.
33-latek w nowym klubie zaliczył falstart. Do tej pory prowadził Widzew w sześciu meczach. Wciąż czeka na zwycięstwo - do tej pory drużyna pod jego wodzą zaliczyła cztery remisy i dwie porażki. W sobotę uległa 2:3 GKS-owi Katowice. Więcej o meczu TUTAJ.
Stolarski ostatnie zwycięstwo w Ekstraklasie zaliczył w 32. kolejce poprzedniego sezonu. Motor wygrał wówczas z Wisłą Płock 4:0. W kolejnych meczach ówczesna drużyna Stolarskiego zremisowała z Cracovią i przegrała z Legią. W sumie 33-latek zaliczył w Ekstraklasie już osiem meczów bez zwycięstwa z rzędu!
Widzew w trzynastu meczach tego sezonu wygrał tylko raz. Z jedenastoma punktami jest obecnie czternasty w tabeli Ekstraklasy.
Łodzianie przed przerwą reprezentacyjną rozegrają jeszcze jeden mecz. Będą mieli rywala z wysokiej półki - w kolejną sobotę podejmą Pogoń.