Dwa gole syna Van Persiego nic nie dały. Pierwsza taka porażka Feyenoordu od 26 lat!

Niesamowity przebieg miały derby Rotterdamu. Feyenoord przegrywał u siebie ze Spartą już 1:3, potem remisował 3:3, a ostatecznie przegrał 3:4!
Spotkanie rozwijało się w sensacyjny sposób. Sparta objęła prowadzenie w końcówce pierwszej połowy po golu Joshuy Kitolano. W 55. minucie prowadzenie gości podwyższył Mitchell van Bergen.
Robin van Persie w obliczu kłopotów posłał na boisko swojego syna. Shaqueel wszedł do gry w 63. minucie, a chwilę później Feyenoord strzelił kontaktowego gola. Jego autorem był Hwang In-Beom.
Sparta nie odpuszczała. W 71. minucie trzeciego gola dla nich strzelił Shunsuke Mito.
Sytuacja Feyenoordu była beznadziejna, ale wtedy zaczęły się dziać rzeczy, które mogły przejść do historii holenderskiego futbolu. Rozszalał się młody Van Persie, który zdobył bramki w 87. i 88. minucie. W drugim przypadku zrobił to uderzeniem przewrotką!
Ostatnie słowo należało do Sparty. Goście strzelili zwycięskiego gola w doliczonym czasie gry. Dublet skompletował Kitolano.
Feyenoord ostatni raz przegrał u siebie ze Spartą w marcu 2000 roku. Jego trenerem był wtedy Leo Beenhakker. Na boisku pojawili się m.in. Jerzy Dudek i Tomasz Rząsa. Tym razem Polacy nie zagrali. Jakub Moder wciąż jest kontuzjowany, a Filip Bednarek ze Sparty cały mecz przesiedział na ławce rezerwowych.
Kto wie, czy porażka z lokalnym rywalem nie okaże się gwoździem do trumny Robina van Persiego. Jego posada od dłuższego czasu wisi na włosku.