Działacz Legii wypalił nt. Rajovicia. "Są rzeczy, które muszę przemilczeć"
Mileta Rajović okazał się transferowym niewypałem Legii Warszawa. Piotr Zasada, szef rekrutacji w warszawskim zespole, opowiedział Przeglądowi Sportowemu Onet o sytuacji Duńczyka.
Latem ubiegłego roku Legia sprowadziła Rajovicia z Watfordu za trzy miliony euro. Liczono na to, że snajper stanie się liderem ofensywy na Łazienkowskiej. Regularnie zawodził on jednak oczekiwania.
Napastnik wystąpił w 50 spotkaniach "Wojskowych", notując w nich dziesięć goli. W poprzednim sezonie dość regularnie marnował dogodne okazje, dał się poznać jako symbol nieskuteczności.
Marek Papszun początkowo stawiał na Rajovicia, ale w końcu zrezygnował z jego usług. Na początku września Duńczyk został oddelegowany na wypożyczenie do Midtjylland.
- Czym przekonał was Mileta Rajović? - zapytał Łukasz Olkowicz.
- Są rzeczy, które muszę przemilczeć. Garstka osób w klubie wie, w jakich okolicznościach zapadła decyzja o transferze. Temat Milety będzie wracać co jakiś czas jako przykład nietrafionego, kosztownego transferu. Ciążyły nad nim koszty pozyskania. Gdyby przyszedł za darmo, to być może nikt aż tak by nie rozstrząsał jego tematu - przyznał Piotr Zasada na łamach Przeglądu Sportowego Onet.
- Sytuacja stała się nie do odratowania. Powstał osąd, że Mileta jest twarzą poprzedniego sezonu. Dla mnie jedynym wyjściem była zmiana otoczenia. Są takie momenty, że czasem w jednym środowisku nie jesteś w stanie pomóc drugiemu człowiekowi. Budujące było, że on chciał trener Papszun też chciał po ludzku mu pomóc. Widział, ile ten zawodnik daje z siebie - dodał działacz Legii.
Rajović w tym sezonie rozegrał osiem meczów w Midtjylland. Zebrał bramkę i dwie asysty.