Efekt nowej miotły w Kielcach. Tak zagrała Korona w debiucie Kolendowicza
Zmiana trenera w Koronie przyniosła efekt. Kielczanie wygrali z GKS-em Katowice 1:0 i zrównali się z nim punktami w tabeli.
Dla Korony był to pierwszy mecz pod wodzą Roberta Kolendowicza, który zastąpił Jacka Zielińskiego. Jego piłkarze zaczęli ostro - już w pierwszych minutach bramce GKS-u próbowali zagrozić Michael Ameyaw i Mariusz Stępiński.
Goście mieli świetną okazję w 38. minucie. Do rzutu karnego podszedł Bartosz Nowak, ale jego strzał rewelacyjnie zatrzymał Xavier Dziekoński.
Chwilę później blisko gola byli gospodarze. Kobylak popisał się świetną paradą po główce Stępińskiego, a dobitkę Kamila Jakubczyka efektownym rzutem zablokował Lukas Klemenz.
Po przerwie długo czekaliśmy na ciekawsze spięcia pod bramkami. Pierwsze z nich - w 70. minucie - przyniosło gola dla Korony. Camilo Mena dostał podanie na wolne pole, wpadł w pole karne, gdzie łatwo uwolnił się od Pau Resty i strzałem w dalszy róg trafił do bramki.
GKS nie potrafił przejąć inicjatywy Kielczanie kontrolowali grę. W doliczonym czasie mogli postawić kropkę nad "i", ale znakomitą okazję zmarnował Morgan Fassbender.
Chwilę później znakomitą okazję do wyrównania miał Adam Zrelak. Słowak po wrzutce w pole karne nieskutecznie zaatakował piłkę wślizgiem.
Korona i GKS mają po osiemnaście punktów. Wyżej w tabeli są Katowiczanie, ktorzy na razie zajmują siódme miejsce. Korona jest dziewiąta.