Emocjonalne słowa kadrowicza. Tak reagował na brak powołań

Przemysław Frankowski wrócił do reprezentacji Polski po blisko rocznej przerwie. Piłkarz Rennes przyznał, że rozbrat z kadrą był dla niego trudny emocjonalnie.
Frankowski ostatni raz w kadrze zagrał w październiku ubiegłego roku z Nową Zelandią. Na kolejne zgrupowania nie był powoływany. Przyczyniły się do tego także kontuzje.
Piłkarz Rennes zaliczył w reprezentacji Polski już 51 meczów. Przyznał, że brak powołań na ostatnie zgrupowania był dla niego dotkliwy.
- To jest taka pustka, tęsknota. Przyjeżdżając tu pierwszy raz od 11 miesięcy czułem radość i szczęście, że znów mogę tu być z chłopakami. Oczywiście później najważniejsze jest boisko i żeby tu reprezentować zgodnie swój kraj, bo to od małego chłopaka jest spełnienie marzeń i tak do tego podchodzę - powiedział Frankowski w rozmowie z TVP Sport.
31-latek przyznał, że w ostatnich miesiącach przywiązywał dużą wagę do przygotowania fizycznego. Także z tego powodu jest w dobrej formie już od początku rozgrywek.
- Takie urazy i taki rok uczy. Przez całą swoją karierę nie miałem tyle urazów, co przez ten rok. Musiałem wzmocnić swoje ciało. Przyjechałem też tydzień wcześniej do klubu i miałem szczęście, że okres przygotowawczy był dłuższy i trwał 8 tygodni, a nie tradycyjnie 5-6. Dlatego czułem moc od pierwszej minuty i pierwszego meczu z PSG - podkreśla Frankowski.
Polak w meczu ze zwycięzcą Ligi Mistrzów zaliczył gola. Ma na koncie także asystę ze spotkania z Angers. W sumie w tym sezonie zagrał pięć razy.
Oglądaj program o reprezentacji Polski na kanale Meczyki
