Frederiksen pokorny po kompromitacji z Aarhus. Stanowczo po 7:0. "Nie wiadomo, co się wydarzy"
Niels Frederiksen nie zamierza ferować wyroków, chociaż Lech Poznań rozbił Thun 7:0 (5:0). Szkoleniowiec, który mocno musiał przeżyć porażkę z Aarhus, tonuje nastroje przed rewanżem ze Szwajcarami.
Lech wypracował sobie gigantyczną zaliczkę w IV rundzie eliminacji Ligi Europy. Mistrzowie Polski na własnym boisku rozbili Thun 7:0 (5:0). To najwyższa wygrana Lecha w historii występów w europejskich pucharach.
Sprawa wydaje się rozstrzygnięta i zapewne taka jest, ale Niels Frederiksen nie zamierza bagatelizować rewanżu. Duńczyk doskonale pamięta, co stało się w rywalizacji z Aarhus, która doprowadziła do odpadnięcia z walki o Ligę Mistrzów.
- W piłce niczego nie można być pewnym. Oczywiście rzadko zdarza się, że wygrywa się siedmioma bramkami, niemniej nigdy nie wiadomo, co się wydarzy. Siedem goli przewagi to znakomity punkt wyjścia, ale podkreślam, że do rewanżu przygotujemy się równie profesjonalnie, jak gdybyśmy wygrali jeden lub dwa do zera - zapowiedział trener, cytowany przez Weszło.com.
- Myślę, że to było niesamowite spotkanie w naszym wykonaniu. Zrealizowaliśmy plan dokładnie tak, jak sobie założyliśmy. Pokazaliśmy dużą jakość z piłką przy nodze i dużą intensywność. (...) Jeśli w rewanżu również będziemy mieli odpowiedni rezultat, to we właściwym momencie będziemy mogli odpowiednio zarządzać meczem z myślą o ligowym starciu z Widzewem trzy dni później - dodał szkoleniowiec.
Jeśli chodzi o występy indywidualne, Frederiksen wyróżnił Mateusza Skrzypczaka. Na korzyść stopera działa nie tylko czyste konto, ale też zdobyta bramka.
Rewanż Lecha z Thun zaplanowano na 27 sierpnia. Tym razem spotkanie odbędzie się w Szwajcarii.
Oglądaj program po meczach polskich drużyn na kanale Meczyki:
