GKS pozamiatał Rakowem! Częstochowianie na kolanach
GKS Katowice rozbił Raków Częstochowa 4:1 (1:1). Ekipa Rafała Góraka nie dała szansy rywalom w drugiej połowie piątkowego starcia.
Raków był zespołem wyraźnie słabszym. Powinien przegrywać od 18. minuty, ale Trelowski zdołał zbić strzał Szkurina. W odpowiedzi pomylił się Makuch.
W 34. minucie GKS dopiął jednak swego. Po kapitalnej akcji zespołowej Nowak podał do Szkurina, a ten uderzeniem z bliska wpakował piłkę do siatki. 1:0 dla gości.
Raków zareagował błyskawicznie. Sam też stworzył świetną akcję, chociaż w jej końcowej fazie piłka uciekła zawodnikom Kaczmarka. Niemniej, przejął ją Makuch i potężnym strzałem doprowadził do wyrównania. 1:1 do przerwy.
Po zmianie stron rządzili jednak wyłącznie Katowiczanie. Zaraz po zmianie stron goście otrzymali rzut karny, a z jedenastu metrów nie pomylił się Nowak, który spróbował "panenki". Kontrowersyjna decyzja sędziego - na wapno wskazał po zagraniu ręką w podparciu - wydawała się zupełnie deprymować gospodarzy.
W 57. minucie podwyższył Kowalczyk. Tym razem Bulat nie utrzymał się przy piłce, pomocnik ją przejął, wbiegł w pole karne i bez trudu pokonał Trelowskiego. Raków znalazł się na kolanach.
GKS zaś nie miał dość. W 91. minucie Nowak wstrzelił piłkę w pole karne, a Galan idealnie uderzył głową. Golkiper gospodarzy nawet nie zdążył zareagować.
Finalnie słabiutki Raków przegrał aż 1:4 (1:1) i wciąż okupuje ostatnie miejsce w tabeli. GKS plasuje się na piątej pozycji.