Gwiazda Ekstraklasy nagle wypaliła z cieszynką do trenera. Teraz on zabrał głos. "Nie chcę"

O tej cieszynce było głośno w zeszłym sezonie Ekstraklasy. Kamil Jakubczyk, dziś gwiazda Korony, jeszcze za czasów gry w Arce wysłał mocny sygnał do swojego byłego trenera. Teraz on został zapytany o tamtą sytuację.
Jesienią zeszłego roku Arka Gdynia wygrała u siebie 2:1 z Pogonią Szczecin. Zwycięskiego gola dla gospodarzy strzelił wychowanek "Portowców", Kamil Jakubczyk.
Po zdobytej bramce pomocnik wykonał specyficzną cieszynkę, z "uciszeniem" i gestem "gadania", po czym podbiegł do ławki Pogoni i wysłał "całusa" do asystenta, Tomasza Grzegorczyka. Wzbudził tym samym duże kontrowersje.
Jakubczyk miał w sobie zadrę po tym, gdy Grzegorczyk, wcześniej pracujący w Arce jako tymczasowy trener, na niego nie stawiał. Potem młody zawodnik przeprosił, natomiast sytuacja była szeroko komentowana, jeszcze na koniec sezonu odnosił się do niej Alex Haditaghi, kpiąc ze spadku Arki.
Latem młodzieżowy reprezentant Polski zamienił Arkę na Koronę. Grzegorczyk z kolei właśnie wrócił do Arki, tym razem już jako stały szkoleniowiec. Na pierwszej konferencji prasowej został zapytany o wydarzenia z zeszłego roku.
- Nie chcę do tego wracać, nie chcę komentować tej sytuacji - podkreślił, zamykając przeszłość za sobą. - Z rozwoju Kamila absolutnie się cieszę, to jeden z wiodących młodych środkowych pomocników w Polsce - dodał.
- Jego droga to też przykład dla następnych, z akademii Arki, że można z tego klubu dokonać takiego transferu i grać w Ekstraklasie - powiedział stary-nowy opiekun klubu z I ligi.
Grzegorczyk zanotuje ponowny oficjalny debiut 10 października z Polonią Bytom. Arce jak dotąd idzie na zapleczu Ekstraklasy fatalnie, ma tylko dwa punkty przewagi nad strefą spadkową. Grzegorczyk zastąpił czeskiego szkoleniowca Marka Jarolima.