Gwiazda Ekstraklasy z żalem do znanego klubu. "Czułem, że mnie nie chcą"
Ousmane Sow nie przebił się w duńskim Broendby. W rozmowie z Tipsbladet nie krył, że ma spory żal do byłego klubu.
W styczniu Górnik Zabrze sprzedał Sowa do Danii za 2,5 miliona euro. Skrzydłowy w 14 meczach nie miał jednak ani gola, ani asysty.
Teraz w rozmowie z Tipsbladet wrócił do wydarzeń z byłego klubu. Ujawnił, że grał z kontuzją, która nie pozwoliła mu na pokazanie pełni umiejętności.
- Wielu ludzi z zewnątrz nie rozumiało, dlaczego nie grałem. Kiedy przychodziłem, może nie byłem największą gwiazdą, ale miałem pełnić ważną rolę. Jednak już po pierwszym meczu doznałem kontuzji. Wydarzyło się wiele rzeczy, których nie potrafię do końca wyjaśnić - powiedział Sow.
- To był naprawdę trudny czas. Odniosłem kontuzję, zespołowi nie szło najlepiej, a ja zmuszałem się do gry, mimo że doskonale wiedziałem, iż nie jestem gotowy na 100 procent. Wierzyłem, że mogę zrobić różnicę, ale z kontuzją zawsze jest trudno - podkreślił.
Latem piłkarz zdecydował się na powrót do Ekstraklasy. Wypożyczono go do Jagiellonii Białystok. Broendby pozbyło się Sowa bez większych skrupułów.
- Nie chcę zostawać w miejscu, w którym czuję, że mnie nie chcą. Nie powiedzieli mi tego wprost, ale pewne sygnały trzeba umieć odczytać. Niedługo kończę 27 lat, więc znam już świat futbolu i jeśli nie jest się potrzebnym, to się to po prostu czuje - zakończył.