Gwiazdor Lecha skreślił się z reprezentacji. Frontalny atak na selekcjonera
Allahyar Sayyadmanesh nie został powołany do reprezentacji Iranu. Piłkarz Lecha zareagował na to bardzo gorzkimi słowami pod adresem selekcjonera tej kadry.
Sayyadmanesh ma za sobą świetne pierwsze tygodnie w Lechu. W piętnastu meczach we wszystkich rozgrywkach strzelił siedem goli i zaliczył dwie asysty.
Mimo dobrej gry 25-latek nie otrzymał powołania do reprezentacji Iranu, w której dotąd rozegrał dziewięć meczów. Wygląda na to, że nie zmieni się to tak długo, jak trenerem kadry będzie Amir Ghalenoei. Piłkarz Lecha przypuścił w irańskich mediach frontalny atak na 62-letniego szkoleniowca.
- Przez ostatnie cztery lata u tego selekcjonera prawie w ogóle nie grałem w kadrze. W ubiegłym sezonie dostałem łącznie niewiele ponad 20 minut. Szanuję decyzje i preferencje każdego trenera, ale mam nadzieję, że są uczciwie. Już wcześniej wiedziałem, że pan Ghalenoei tak naprawdę we mnie nie wierzył. Nie śledzi on zbyt uważnie meczów irańskich zawodników grających za granicą - wypalił Sayyadmanesh.
- W ubiegłym sezonie zostałem powołany jako prawy skrzydłowy, a mimo to Ghalenoei zapytał mnie, czy potrafię również grać na tej pozycji. Pokazało mi to, że tak naprawdę nie oglądał moich meczów - dodał gracz Lecha.
- Dopóki ten selekcjoner pozostaje na stanowisku, nie widzę siebie grającego w reprezentacji. Nie jest mną zainteresowany i, szczerze mówiąc, z wzajemnością. Nawet podczas zgrupowań, na które byłem powoływany, nie czułem, żeby cokolwiek wnosiły one do mojej gry i żebym odnosił z nich jakiekolwiek korzyści - podsumował Sayyadmanesh.
Piłkarz Lecha zaprzeczył jednocześnie, by jego traktowanie przez selekcjonera miało podłoże dyscyplinarne.
- Jedyna rzecz, za którą nikt nie może mnie skrytykować, to moje zachowanie. Nigdy nie miałem żadnego problemu dyscyplinarnego - podsumował Sayyadmanesh.