Hejterzy rzucili się na niewinnego człowieka. Pomylili go ze sprawcą tragicznego faulu
Śmierć Jesusa de Miguela wywołała wstrząs w świecie futbolu. Jego następstwem był też wylew hejtu, który skierowano także wobec niewinnego człowieka. Ten zareagował na nienawistne wiadomości w mediach społecznościowych.
Jesus de Miguel był piłkarzem Tenerife. Zmarł w następstwie brutalnego faulu Jesusa Owono, do którego doszło w poniedziałkowym meczu z FC Andorra w La Liga 2.
Sprawca tragedii natychmiast zaczął być obrażany w mediach społecznościowych. Rykoszetem oberwał niezwiązany z nim Michel Owono, którego wielu kibiców pomyliło z bramkarzem klubu z Andory ze względu na zbieżność nazwisk. 30-latek, który jest piłkarzem CF Can Vidalet, poskarżył się na swój los w internecie.
- Przede wszystkim chciałbym wyrazić moje najszczersze kondolencje z powodu śmierci zawodnika CD Tenerife, Jesusa de Miguela, który zmarł w następstwie poważnego faulu, jakiego doznał podczas meczu z FC Andorra. Składam wyrazy współczucia jego rodzinie, bliskim oraz całemu otoczeniu zawodnika. W tych niezwykle trudnych chwilach jestem z wami całym sercem. Spoczywaj w pokoju, Jesus - napisał piłkarz.
- Chciałbym również jasno zaznaczyć, że nie jestem Jesusem Owono i nie mam żadnego związku z tym, co się wydarzyło. Ludzie mylą mnie z nim ze względu na moje nazwisko, w wyniku czego otrzymałem wiele wiadomości zawierających nienawiść, rasizm, obelgi i groźby. Bardzo mnie to boli i całkowicie potępiam takie zachowania - dodał.
- Żyjemy w społeczeństwie, które staje się coraz bardziej chore, w którym rasizm, nienawiść i nietolerancja zdają się wygrywać. Nie możemy pozwalać na to, by kogokolwiek osądzano, obrażano lub zastraszano ze względu na kolor skóry czy pochodzenie. Szacunek, empatia i człowieczeństwo powinny stać ponad wszystkim. Piłka nożna powinna łączyć, a nie dzielić. Nienawiść, nękanie i dyskryminacja nie mają miejsca nigdzie - ani w sporcie, ani w życiu - podkreśla 30-latek.
- Dziękuję wszystkim osobom, które okazały mi wsparcie, zainteresowały się moją sytuacją i stanęły w mojej obronie w tych bardzo trudnych chwilach. Naprawdę, z całego serca, dziękuję - zakończył Michel Owono.