Heroiczna walka Juventusu. Cud był blisko
Juventus wygrał z Galatasaray 3:2, ale odpadł z Ligi Mistrzów. Włosi stoczyli heroiczny bój: choć przez niemal całą drugą połowę grali w osłabieniu jednego zawodnika, zdołali doprowadzić do dogrywki.
Juventus po pierwszym meczu (2:5) był w bardzo trudnej sytuacji. Włosi potrzebowali zwycięstwa trzema golami, by doprowadzić do dogrywki.
Galatasaray w Turynie nie zamierzało tylko się bronić. Już na początku meczu czuność Mattii Perina sprawdził Davinson Sanchez. Bramkarz Juventusu dobrze jednak interweniował po jego strzale głową.
Juventus starał się atakować, ale gola doczekał się dopiero w 35. minucie. Gospodarze dostali rzut karny po faulu Lucasa Torreiry na Khephrenie Thuramie. Na gola zamienił go Manuel Locatelli.
Sytuacja Juventusu skomplikowała się na początku drugiej połowy. Lloyd Kelly walczył o górną piłkę z Barisem Yilmazem i nadepnął na ścięgno Achillesa. Początkowo otrzymał za to drugą żółtą kartkę, ale decyzja została zmieniona po wideoweryfikacji. Sędzia Joao Pinheiro po analizie VAR (na VAR-ze Polak Tomasz Kwiatkowski) uznał, że należy dać bezpośrednią czerwoną kartkę, z czym nie mógł pogodzić się piłkarz Juventusu (szczegóły TUTAJ).
Juventus w osłabieniu się nie poddał. Bramkę na 2:0 strzelił w 70. minucie. Rozegranie rzutu rożnego mu nie wyszło, ale ponowienie akcji przyniosło gola. Wyczarowali go dwaj obrońcy: ostro piłkę przed bramkę wstrzelił Kalulu, a z bliska do siatki trafił Gatti.
Gospodarze poszli na całość i szturmowali bramkę Galatasaray, na którą strzelali Kenan Yildiz czy ponownie Gatti. Bohaterem okazał się Weston McKennie. W 80. minucie Amerykanin wepchnął piłkę do bramki po rzucie wolnym.
Galatasaray w końcówce rzuciło się do ataków. Szukało gola, który pozwoliłby mu na uniknięcie dogrywki. Juventus przetrwał i zapewnił sobie dodatkowe pół godziny gry.
Na początku dogrywki można było się zanstanawiać, kto gra w osłabieniu. Juventus miał fantastyczną sytuację w 95. minucue, ale Zhegrova z kilku metrów fatalnie spudłował.
Galatasaray swojej okazji doczekało się w 102. minucie. Po świetnej wrzutce Sane z piłką w polu bramkowym minął się Elmali.
Kibice Juventusu zamarli w doliczonym czasie pierwszej połowy dogrywki. Yilmaz zagrał prostopadle do Osimhena, a ten w sytuacji sam na sam z Perinem trafił do bramki między jego nogami.
Juventus kilka razy zerwał się do ataku, ale jego próby nie przyniosły efektów. Galatasaray opanowało sytuację i starało się zwalniać grę. Sprawę rozstrzygnęło w 118. minucie. Zmęczonych piłkarzy Juventusu pogrążył Yilmaz.
Galatasaray może teraz szykować się do następnej rundy. Zagra w niej z Tottenhamem albo Liverpoolem.