Honorowy prezes klubu: Wisła Kraków jest smakowitym kąskiem. Po aferze Meresińskiego jesteśmy ostrożni

Od kilku dni w mediach przewija się sprawa sprzedaży akcji Wisły SA na rzecz niemieckiej Stechert Gruppe. Głos zabrał honorowy prezes Wisły Kraków, Ludwik Miętta-Mikołajewicz.
Miętta-Mikołajewicz wspomniał, że niedługo minie dwadzieścia lat, odkąd nadzorował sprzedaż klubu Bogusławowi Cupiałowi.
- Zanim doszło do podpisania umowy, rozmowy toczyły się od sierpnia, czyli dwa miesiące i dokładnie sprawdziliśmy kontrahentów, bo w takiej sytuacji należy to robić - powiedział.
- W ubiegłym roku nie było mnie przy podpisywaniu umowy z panem, jak on się nazywa... Meresińskim. To doświadczenie musi nas mocno nauczyć, żeby każdego kontrahenta sprawdzić bardzo dokładnie - wyjaśnił honorowy prezes Wisły Kraków.
- Wisła Kraków stanowi łakomy kąsek. Jest to firma uznana zarówno w Polsce, jak i w Europie, o doskonałej historii, doskonałych wynikach i trudno się dziwić, że stanowi zainteresowanie osób nie tylko z Polski, ale również z zagranicy. Ale zainteresowanie nie równa się od razu z wyłożeniem "kasy na stół" - dodał.
Problem w tym, że umowa sprzedaży między Tele-Foniką Bogusława Cupiała a Towarzystwem Sportowym Wisła jest tak skonstruowana, że do przejęcia klubu wystarcza wpłacenie odpowiedniej kwoty - minimum 40 mln zł i 1 grosz. Zatem może się okazać, że opory ze strony obecnego właściciela, TS Wisły, nie będą miały żadnej mocy prawnej.