Jagiellonia rozbiła Widzew! Nowe gwiazdy nie zrobiły nic
Widzew Łódź został rozbity przez Jagiellonię 1:3 (0:1). Klub zarządzany przez Roberta Dobrzyckiego może niebawem stoczyć się na ostatnie miejsce w tabeli Ekstraklasy.
W podstawowym składzie Widzewa znalazło się aż czterech zawodników, których sprowadzono zimą. Szansę od sztabu szkoleniowego dostali Drągowski, Cheng, Bukari oraz Lerager.
Najlepiej wyglądał ostatni z nich. Duńczyk wykonywał sporą pracę w środku pola, dobrze wyglądał w defensywie. Cała drużyna też prezentowała się przyzwoicie, chociaż nie potrafiła nijak spuentować przewagi. Brakowało celnych strzałów.
Jagiellonia zaś okazała się znacznie bardziej konkretna. W 36. minucie Imaz posłał podanie w pole karne, a obrona gospodarzy nie potrafiła wybić piłki. Futbolówka trafiła do Mazurka, który uderzeniem z bliska pokonał Drągowskiego. Reprezentant Polski zaliczył nieudaną interwencję. Więcej na ten temat pisaliśmy TUTAJ.
Po zmianie stron sytuacja Łodzian stała się jeszcze bardziej skomplikowana. Andreou kopnął w nogi Pululu, a ten runął w polu karnym. Sędzia, już po analizie VAR, wskazał na wapno. Napastnik Jagiellonii wykorzystał stały fragment, zmylił "Drążka".
Widzew starał się wrócić do rywalizacji, ale nie potrafił tego zrobić. Gospodarze więcej czasu poświęcali na kłótnie z rywalami i sędziami niż oddawanie celnych strzałów. Przed 70. minutą nie mieli na koncie ani jednego takiego uderzenia.
W 80. minucie na 3:0 trafił Wojtuszek. Defensywa Łodzian znów wykazała się skandaliczną nieporadnością, wobec czego obrońca przejął piłkę w polu karnym. Następnie znalazł sobie miejsce i huknął poza zasięgiem golkipera rywali.
W 89. minucie gospodarze zdobyli bramkę honorową. Rzut karny wywalczył Fornalczyk, który wcześniej zajął miejsce Pawłowskiego. "Jedenastkę" wykorzystał zaś Bergier.
Ostatecznie Widzew przegrał 1:3 (0:1) i zajmuje 16. lokatę, ale może spaść na ostatnie miejsce. Jagiellonia wskoczyła na drugą pozycję.