Katastrofa w 89. minucie. Znany klub prosi się o spadek z Premier League

West Ham jest coraz bliżej spadku z Premier League. Podopieczni Nuno Espirito Santo przegrali 1:2 z Nottingham Forest, czyli bezpośrednim rywalem w walce o utrzymanie. Decydujący gol padł w 89. minucie.
Obie drużyny pilnie potrzebowały punktów. Nottingham przegrało cztery poprzednie mecze, a West Ham nie ugrał ani jednego zwycięstwa w dziewięciu wcześniejszych kolejkach.
Pod nieco większą presją znajdował się Nuno Espirito Santo. Jeszcze przed pierwszym gwizdkiem w mediach podawano, że wynik starcia na London Stadium może zadecydować o przyszłości Portugalczyka.
"Młoty" mogły w 6. minucie otworzyć wynik z Nottingham. Wtedy Matz Sels obronił jednak strzał Crysencio Summerville'a. W 21. minucie West Ham objął prowadzenie. Po centrze gospodarzy z rzutu rożnego Murillo strzelił gola samobójczego.
Nottingham próbowało odpowiedzieć. W 22. minucie Hudson-Odoi przeniósł piłkę nad bramką. W odpowiedzi niecelnie uderzył Mateus Fernandes. Pod koniec pierwszej połowy Hudson-Odoi obił słupek.
Do przerwy West Ham prowadził 1:0. Na początku drugiej połowy Summerville pokonał Selsa. Bramka Holendra nie została uznana z powodu spalonego. W 55. minucie Nottingham doprowadziło do remisu po trafieniu Domingueza.
W 73. minucie Areola uniemożliwił Dominguezowi skompletowanie dubletu. Po chwili Sels zatrzymał Walkera-Petersa. W 81. minucie Murillo znakomicie zablokował Bowena w polu karnym Forest.
W 86. minucie sędzia podyktował rzut karny dla Nottingham. Areola próbował wypiąstkować piłkę, ale przy okazji uderzył Gibbsa-White'a w twarz. Gibbs-White sam zamienił jedenastkę na gola.
West Ham przegrał 1:2 i pozostaje w strefie spadkowej. "Młoty" tracą siedem punktów do Nottingham, które jest na 17. pozycji. Niewykluczone, że wtorkowa porażka przesądzi o zwolnieniu Espirito Santo.