Liverpool przegrał z Arsenalem. Van Dijk i Alisson sprezentowali dwa gole rywalom [WIDEO]
![Liverpool przegrał z Arsenalem. Van Dijk i Alisson sprezentowali dwa gole rywalom [WIDEO]](https://pliki.meczyki.pl/original/339/5f0f620901034.jpg)
Futbol to gra błędów - o tym starym piłkarskim porzekadle przypomnieli dziś zawodnicy Liverpoolu w wyjazdowym meczu z Arsenalem. W efekcie "The Reds" przegrali 1:2 (1:2).
W środowym hicie 36. kolejki Premier League "Kanonierzy" mierzyli się na Emirates Stadium z Liverpoolem. Podopieczni Mikela Artety wciąż marzą o zajęciu miejsca dającego awans do europejskich pucharów. Z kolei "The Reds" już w czerwcu zapewnili sobie mistrzowski tytuł i do dzisiejszego starcia przystąpili bez zbędnej presji.
Po pierwszej połowie na tablicy wyników widniał rezultat 2:1 dla gospodarzy. W 20. minucie na listę strzelców wpisał się Sadio Mane. Senegalczyk z zimną krwią wykończył składną akcję zespołu, uderzając z szóstego metra.
Arsenal przez długie minuty nie był w stanie stworzyć zagrożenia pod bramką przeciwnika. "Kanonierzy" zdołali jednak wyrównać. Fatalny błąd popełnił Virgil van Dijk, który podał wprost pod nogi Alexandre'a Lacazette'a. Francuz bezbłędnie wykorzystał prezent od rywala.
Lacazette scores. Van Dijk is a fraud please. Yall compared this clown to Sergio Ramos, I'll never forget ????pic.twitter.com/EJxgQrHAS8— Your Troublesome Bae (@queeninghere) July 15, 2020
- Zauważmy, że Virgil van Dijk nie dał się przedryblować w tej sytuacji - żartobliwie skomentował Dariusz Kosiński z "Przeglądu Sportowego".
Co więcej - tuż przed przerwą Arsenal wyszedł na prowadzenie. Znów nie popisała się defensywa "The Reds". Robertson nieudolnie wyrzucił piłkę z autu, następnie Alisson źle ją wybił. Efekt był taki, że Lacazette zagrał w pole karne do Nelsona, zaś ten nie zmarnował okazji.
- Alissonie i Van Dijku, dziękuję Wam że w Kariusa oraz Kyrgiakosa zaczęliście się zamieniać dopiero po zdobyciu tytułu. To oddziela chłopców od mężczyzn - napisał Wojciech Piela z "Kanału Sportowego".
W drugiej połowie spotkania "The Reds" ruszyli do odrabiania strat. Przewaga przyjezdnych była widoczna gołym okiem. Bramki jednak nie padły. Czujnie w bramce Arsenalu grał Martinez, a Mane i Salahowi brakowało skuteczności.