Kibice domagali się Zielińskiego. Włosi piszą o magicznej różdżce
Piotr Zieliński dostał tylko kilkanaście minut w środowym meczu Bodo/Glimt z Interem Mediolan. Mimo to pokazał się z niezłej strony, co w większości dostrzegły włoskie media.
Piotr Zieliński długo siedział na ławce rezerwowych - tak długo, że kibice domagali się w mediach społecznościowych jego wejścia. W końcu Polak dostał szansę w 76. minucie.
Od razu chciał przejąć inicjatywę. Był pod piłką, rozdzielał podania, dyrygował grą, jak na mózg zespołu przystało. Po kilku minutach kapitalnym podaniem, jak z bilarda, uruchomił Augusto. Ten jednak wraz z Suciciem zmarnował wysiłek Polaka. Po chwili "Zielu" huknął sprzed pola karnego lewą nogą, lecz tym razem, w przeciwieństwie do meczu z Juventusem, uderzył wysoko w trybuny.
Widać było, że piłkarze Interu szukają swojego lidera, ten był po wejściu centralną postacią na boisku, natomiast koniec końców nie przełożyło się to na choćby gola. "Nerazzurri" przegrali 1:3 (więcej TUTAJ).
Wejście Zielińskiego dostrzeżono we włoskich mediach. Nie wszystkie oceniły jednak Polaka ze względu na to, że zagrał jedynie przez kilkanaście minut.
- Tylko strzał z daleka, który poleciał wysoko nad bramką. Ale przynajmniej sprawił, że Inter stał się groźniejszy - piszą dziennikarze Sport Mediaset, gdzie Zieliński dostał "szóstkę".
- Próbował zrównoważyć pomoc, ale szkody już zostały wyrządzone - zauważono na portalu fcinter1908.it, które także przyznało Polakowi "szóstkę".
- Zły strzał lewą nogą i nic więcej - stwierdzili dziennikarze Sport Virgilio (5,5). - Nie udało mu się zaprowadzić porządku w ataku, aby uczynić klęskę mniej gorzką - podkreśla Leggo.it (6).
- Tym razem nie miał wystarczająco dużo czasu, aby wyciągnąć magiczną różdżkę. Próbował w końcówce tworzyć akcje od tylu i oddał strzał lewą nogą, posyłając z dystansu piłkę nad poprzeczką - czytamy na łamach fcinternews.it (6).