Kolejna wpadka Interu! Zieliński wszedł, ale nie wybawił giganta
Inter Mediolan nie zdołał skruszyć dobrze dysponowanej defensywy Como i wciąż nie jest pewny awansu do finału Pucharu Włoch. Pierwszy mecz obu drużyn zakończył się remisem 0:0.
Po odpadnięciu z Ligi Mistrzów z Bodo/Glimt piłkarzom Interu Mediolan pozostała już tylko walka w Serie A i Pucharze Włoch. We wtorek podopieczni Cristiana Chivu mogli się przybliżyć do finału tych rozgrywek. Na ich drodze zamierzało jednak stanąć Como.
Wielokrotny mistrz Włoch wyszedł na to spotkanie mocno osłabiony. Poza kadrą z powodu kontuzji znalazł się Lautaro Martinez. Na ławce rezerwowych zasiedli z kolei Piotr Zieliński czy Federico Dimarco.
Mecz rozgrywany na Stadio Giuseppe Sinigaglia od początku jednak nie porywał. W pierwszej połowie kibice obejrzeli zaledwie pięć strzałów, z czego jeden celny. Obie ekipy nie potrafiły zagrozić rywalom.
Na pierwsze konkretne sytuacje było trzeba poczekać aż do 49. minuty. Do uderzenia doszedł Alex Valle, jednak huknął obok słupka.
Tuż przed upływem godziny gry na boisku pojawił się Piotr Zieliński. Polak zmienił na murawie Hakana Calhanoglu, ale jego wejście na wiele się nie zdało. Inter nie był w stanie skruszyć obrony gospodarzy. W samej końcówce podania od pomocnika nie wykorzystał Alessandro Bastoni.
Pierwsze starcie Interu z Como zakończyło się remisem 0:0. O losach dwumeczu zadecyduje rewanż, który zaplanowano na 22 kwietnia.