Kolejny trener Ekstraklasy może stracić pracę. Wprost ocenił zespół
Najbliższy mecz z Wieczystą Kraków ma być jednocześnie starciem o posadę trenera Śląska Wrocław. W trakcie konferencji poprzedzającej to starcie głos w tej sprawie zabrał sam Ante Simundza.
Trwający sezon PKO BP Ekstraklasy na razie nie układa się po myśli Śląska Wrocław. Po rozegraniu 11 spotkań na koncie beniaminka jest raptem sześć punktów. W ligowej tabeli przekłada się to na 17. pozycję.
Już w niedzielę drużyna prowadzona przez Ante Simundzę zagra na własnym obiekcie z Wieczystą Kraków. Mecz ten będzie miał podwójną wagę, bo jak informowały media, Słoweniec zagra o posadę. W trakcie konferencji prasowej odniósł się do problemów swojego zespołu.
- Staraliśmy się znaleźć przyczynę: dlaczego wyniki nie są na odpowiednim poziomie? Dlaczego zawodnicy nie dają z siebie więcej lub nie pokazują swojej jakości w trakcie meczów? Jeśli porównam treningi oraz mecze, to widać, że mamy do czynienia z dwoma różnymi zespołami. Jeśli natomiast porównam naszą drużynę z początku sezonu z tą obecną, również dostrzegam różnicę - powiedział Simundza.
Słoweniec podkreślił jednak, że nie boi się zwolnienia. Jednocześnie nie ukrywa, że przez fatalne wyniki swojej drużyny zaczął odczuwać presję.
- W zawodowym futbolu zawsze jest presja, a kiedy wyniki nie są na poziomie oczekiwanym przez klub, osobą najbardziej odpowiedzialną za taki stan rzeczy jest trener. Mam w tym spore doświadczenie, oczywiście odczuwam presję, ale jednocześnie sprawia ona, że zaczynam myśleć nieco inaczej i staram się być lepszy. Wciąż wierzę jednak w sztab szkoleniowy i w ten zespół, wierzę, że możemy osiągnąć cel, który wyznaczyliśmy sobie przed rozpoczęciem sezonu (...) Nie czuję strachu. Nie boję się zwolnienia, bo jest to częścią mojej pracy - przyznał.
Ostatnie dni przebiegły pod znakiem dwóch rozstań w PKO BP Ekstraklasie. Do zmian trenerów doszło w Częstochowie i Kielcach.