Kompletna kompromitacja Tottenhamu. Bramkarz zbłaźnił się w LM, zmiana po 17 minutach

Atletico Madryt pokonało Tottenham 5:2 (4:1) w pierwszym meczu 1/8 finału Ligi Mistrzów. Antybohaterem spotkania został Antonin Kinsky.
Przed spotkaniem w Madrycie szkoleniowiec Tottenhamu, Igor Tudor, podkreślił, że jego zespół skupia się przede wszystkim na rozgrywkach Premier League. Nie powinno więc dziwić, że Atletico było faworytem wtorkowego meczu.
W pierwszej minucie niewiele brakowało, aby Jan Oblak sprezentował rywalom bramkę. Chciał schwytać piłkę po dośrodkowaniu Mathysa Tela, jednak ostatecznie się z nią minął. Randal Kolo Muani niemal znalazł się w dogodnej sytuacji, lecz w ostatniej chwili defensywa Atletico oddaliła zagrożenie.
Pierwszy gol padł niedługo później. Cała sytuacja ponownie zaczęła się po błędzie bramkarza. W szóstej minucie wpadkę zaliczył debiutujący w Lidze Mistrzów, Antonin Kinsky. Czech poślizgnął się przy wyprowadzaniu piłki i zagrał wprost pod nogi Ademoli Lookman. Po chwili futbolówkę otrzymał Julian Alvarez, który zagrał do Marcosa Llorente. Hiszpan z łatwością trafił do siatki.
W kolejnych minutach gra Tottenhamu wcale nie wyglądała lepiej. W 14. minucie Micky van de Ven poślizgnął się i przewrócił, przez co nie opanował podania od kolegi. W rezultacie Antoine Griezmann znalazł się w dogodnej sytuacji i jej nie zaprzepaścił. Atletico prowadziło już 2:0.
Tuż po wznowieniu defensywa "Kogutów" popełniła kolejny błąd. W 15. minucie Kinsky nie trafił w piłkę po zagraniu kolegi. Futbolówkę przejął Alvarez, który bez najmniejszych problemów trafił na 3:0. Reakcja Tudora na dwa potężne błędy Czecha była natychmiastowa. W 17. minucie wprowadził w jego miejsce Guglielmo Vicario. Więcej na ten temat pisaliśmy TUTAJ.
W 22. minucie Atletico Madryt prowadziło już 4:0. Griezmann posłał centrę z rzutu wolnego w pole karne rywali. W szesnastce Tottenhamu doszło do ogromnego zamieszania. Ostatecznie do futbolówki dopadł Robin Le Normand, który strzelił gola.
"Koguty" próbowały podnieść się z kolan. W 26. minucie miał miejsce pierwszy pozytywny przebłysk w ich grze. Richarlison wyłożył piłkę Pedro Porro, który strzałem ze skraju szesnastki pokonał Oblaka, zmniejszając przewagę przeciwników.
Dobrą okazję miał jeszcze Lookman, lecz na posterunku był Vicario. Niedługo później w słupek bramki Atletico trafił Cristian Romero. Przed przerwą skuteczności zabrakło również Llorente. Finalnie pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 4:1 na korzyść "Los Colchoneros".
W 55. minucie Porro posłał centrę na głowę Richarlisona. Brazylijczyk oddał celny strzał, po którym dobrze interweniował Oblak. Atletico natychmiastowo ruszyło z kontrą. Alvarez znalazł się w sytuacji sam na sam i podwyższył prowadzenie swojego zespołu.
W 76. minucie miał miejsce kolejny błąd bramkarza. Tym razem zawalił Oblak, który zagrał prosto pod nogi Porro. Hiszpan odnalazł jeszcze Dominica Solanke, który zdołał wykończyć akcję, strzelając na 5:2.
Atletico wyraźnie zwolniło tempo, lecz Tottenham nie potrafił zmienić obrazu gry. W doliczonym czasie Romero i Joao Palhinha zderzyli się jeszcze głowami, co wyglądało bardzo niebezpiecznie. Obaj zawodnicy zeszli finalnie z boiska. Ostatecznie gospodarze pokonali angielski zespół 5:2. Rewanż między zespołami odbędzie się w środę na stadionie w Londynie.