Kompromitacja Arsenalu z najgorszą drużyną ligi! Guardiola może świętować

Koszmar Arsenalu! "Kanonierzy" w niewiarygodnych okolicznościach stracili punkty z Wolverhampton, remisując 2:2 (1:0). Gol na wagę remisu dla rywali padł w ostatnich minutach, a londyńczycy właściwie sami go sobie strzelili.
Arsenal przystąpił do meczu w deszczowej aurze z Wolverhampton jako lider mający cztery punkty przewagi nad drugim Manchesterem City. Mikel Arteta postawił m.in. na Viktora Gyokeresa, Gabriela Martinelliego i Bukayo Sakę ustawionego jako centralna postać ofensywy.
Właśnie Saka błyskawicznie pokazał, że i w roli "dziesiątki" potrafi być groźny. Już w 5. minucie dostał świetne dośrodkowanie od Declana Rice'a i głową wpakował piłkę do siatki.
Zaraz mogło być 2:0 dla "Kanonierów", jednak strzał z dystansu Rice'a przeleciał obok słupka. Potem groźnie uderzał Noni Madueke, błąd popełnił Jose Sa, lecz Gabriel Martinelli nie zdołał wykonać skutecznej dobitki.
Pierwsza połowa nie rozpieszczała. Do 45. minuty "Wilki" nie oddały żadnego strzału, nic nie potrafiły wykreować, natomiast Arsenal nie forsował tempa. Dopiero w doliczonym czasie gry zza pola karnego huknął Andre, jednak David Raya nie musiał interweniować.
W drugiej połowie sygnał do ataku wysłali gospodarze, gdy z dystansu nieźle uderzył Adam Armstrong. Brakowało niewiele, chociaż Raya raczej kontrolował sytuację.
W odpowiedzi Arsenal się obudził i podwyższył wynik. Hincapie doskonale wyszedł do podania Gabriela, wpadł w pole karne i nie dał szans bramkarzowi.
Outsider szybko podjął rękawice i zdobył bramkę kontaktową. W 61. minucie kapitalnym strzałem popisał się Hugo Bueno, pokonując Rayę.
W 68. minucie Sa świetnie obronił próbę Martinelliego. Potem nie działo się praktycznie nic, wydawało się, że Arsenal spokojnie dowiezie zwycięstwo.
Nic bardziej mylnego. W doliczonym czasie gry jedna z niegroźnych wrzutek "Wilków" zakończyła się koszmarnym nieporozumieniem Rayi i Gabriela. Piłka spadła pod nogi Edoziego, który z pomocą Calafioriego wpakował ją do siatki. Szok, 2:2 rzutem na taśmę, klęska "Kanonierów"!
Ten sensacyjny wynik to kapitalna wiadomość dla Manchesteru City. Jeśli ekipa Pepa Guardioli wygra w sobotę 21 lutego z Newcastle, zbliży się do głównego rywala w walce o tytuł na zaledwie dwa punkty.