Koszmar bramkarza w meczu Legii, najgorszy występ sezonu. "Chłopak wie, co zrobił" [WIDEO]
![Koszmar bramkarza w meczu Legii, najgorszy występ sezonu. "Chłopak wie, co zrobił" [WIDEO]](https://pliki.meczyki.pl/original/644/6a7f7c6dc1850.jpg)
Legia znokautowała Radomiaka aż 5:0 przy sporym udziale bramkarza gości, Bartłomieja Gradeckiego. O tym występie golkiper drużyny z Radomia najszybciej chciałby zapomnieć.
Dla Gradeckiego mecz przy Łazienkowskiej był debiutem w barwach Radomiaka. Wcześniej golkiper występował m.in. w Wiśle Płock i Ruchu Chorzów, a tego lata trafił do Radomia.
Trener Tomasz Kaczmarek zapowiedział przed spotkaniem, że założony plan był następujący: trzy mecze szansy dla Filipa Majchrowicza, a następnie trzy dla Gradeckiego.
Drugi z bramkarzy spisał się jednak na Legii fatalnie. Zawalił niemal wszystkie bramki - zaczął od złego wyprowadzenia akcji, po czym wpuścił do siatki dość prosty strzał Michala Sevcika. Potem odbił wprost przed siebie strzał, który dobił Rafał Augustyniak.
Przy golu na 3:0 Rafała Adamskiego Gradecki nie miał wiele do powiedzenia, ale przy dublecie Bartosza Kapustki już tak. Dwukrotnie słabo interweniował, puszczając kolejne bramki.
Dodajmy, że w przerwie bramkarz, przy wyniku 0:4, pojawił się przed kamerami CANAL+ Sport i zabrał głos nt. swojej gry.
- Gram po prostu bardzo słabo. Muszę to wziąć na klatę i przeprosić swoich kibiców, bo tak to nie powinno wyglądać. Wiem, że to ja zawaliłem. I tyle - przyznał przybity zawodnik gości.
- Ujął mnie Gradecki tym wyjściem do wywiadu w przerwie po takim koszmarze w pierwszej połowie - podkreślił Michał Kołkowski z Weszło.
- To, co pokazał dzisiaj Bartłomiej Gradecki w meczu Legii z Radomiakiem, to jest chyba najgorszy występ bramkarza w tym sezonie Ekstraklasy. Krótkim, bo krótkim, ale jednak od początku meczu raził taką elektrycznością, niepewnością i widać było, że Legia chce z tego korzystać. Z każdą kolejną interwencją Gradecki się zakopywał mentalnie - powiedział na kanale Meczyki Jakub Polkowski.
- Świetna pierwsza połowa Legii, beznadziejna Radomiaka. Nie ma sensu się pastwić nad Bartłomiejem Gradeckim. Chłopak wie, co zrobił. I podczas wywiadu w przerwie było słychać świadomość tego dramatycznego występu i totalne przybicie - pisał w przerwie Mateusz Borek.
- Nie ma sensu pastwić się nad Gradeckim, jemu samemu głowa waży pewnie teraz ze 100 kg. Ale tym bardziej nie ma chyba sensu uporczywe trzymanie go na boisku. Podejrzewam, że on tylko odlicza do momentu, gdy zejdzie z boiska i modli się o brak kolejnych strzałów na bramkę - stwierdził inny z dziennikarzy, Marcin Borzęcki, prywatnie kibic Radomiaka.
Trener Kaczmarek nie zamierzał jednak zdejmować Gradeckiego i dał mu dokończyć mecz. A po ostatnim gwizdku wziął podopiecznego w obronę.
- Absolutnie mnie nie kusiło, by zmienić go w przerwie. Bartek to dla mnie bardzo dobry bramkarz. (...) Życie, takie coś się może zdarzyć, to jeden zły mecz - bronił golkipera Tomasz Kaczmarek na antenie CANAL+ Sport. Nie zdradził jednak, czy Gradecki - zgodnie z wcześniejszym planem - zagra w kolejnym spotkaniu (23 sierpnia z Zagłębiem).
Oglądaj program po meczach Lecha i Legii na kanale Meczyki
