Królewski wypalił przed hitem z Legią. "Dziecinny, infantylny bojkot"
Kibice Wisły Kraków nie będą mogli obejrzeć z trybun spotkania z Legią Warszawa. Jarosław Królewski w mocnych słowach skomentował głośną sprawę na kanale Meczyki.
W trakcie przerwy reprezentacyjnej Legia ogłosiła zamknięcie sektora gości do końca roku. Stołeczni poinformowali o potrzebie przeprowadzenia remontu.
Decyzja "Wojskowych" spotkała się z reakcją Polskiego Związku Piłki Nożnej. Komisja ds. Licencji Klubowych PZPN oświadczyła, że Legia będzie musiała zapłacić karę w wysokości 250 tys. złotych za każdy mecz rozegrany bez wymaganej liczby miejsc dla kibiców gości.
Po powyższym komunikacie głos zabrał Marcin Herra. Prezes Legii udzielił wypowiedzi na łamach portalu Legia.net.
- Zgodnie z obowiązującymi przepisami przeprowadziliśmy procedurę dotyczącą organizacji imprezy masowej. Właściwe instytucje rozpatrzyły sprawę i wydały stosowne decyzje. Jednocześnie rozpoczęliśmy już działania w sektorze gości, by zrealizować rekomendacje właściwych organów w jak najszybszym terminie. Złożyliśmy stosowne dokumenty, zdjęliśmy już siatki zabezpieczające pomiędzy trybuną gości, a trybuną południową i rozpoczęliśmy prace modernizacyjne pod zorganizowanie nowego Punktu Obsługi Kibica, a w najbliższych dniach będą realizowane kolejne punkty z harmonogramu prac. Szkoda, że podczas kolejnych kilku meczów rozgrywanych przy Łazienkowskiej 3 może zabraknąć kibiców gości - powiedział Herra.
Pierwszy mecz, za który warszawski klub zapłaci grzywnę, rozpocznie się w niedzielę o 20:15. Na Łazienkowską przyjedzie "Biała Gwiazda". Podopieczni Mariusza Jopa nie będą mogli liczyć na wsparcie kibiców z Krakowa.
- Pod względem inteligencji bardzo wysoko oceniam zarząd Legii, Dariusza Mioduskiego, Marcina Herrę. Natomiast z punktu widzenia prawnego było dużo uchybień, więc myślę, że prawnicy Legii muszą sobie wziąć do serca, że ich obowiązki zawodowe nie zostały wypełnione odpowiednio. Jest dużo lepszych sposobów, żeby wygrać tę bitwę, więc można było obyć się bez kary. Traktujemy tę karę jako taką, która trochę motywuje Legię, żeby odwołać to pierwotne założenie, że ten sektor nie będzie czynny do końca roku. Dlatego też złożyliśmy w tej sprawie wniosek do komisji. Wolelibyśmy, żeby to stanowisko było stabilne, a nie płynne w kontekście tego, kogo przyjmować, a kogo nie - przyznał Jarosław Królewski na kanale Meczyki.
- Myślę, że to nie jest ten poziom, żeby dłużej o tym rozmawiać. Mamy przed sobą piękny mecz, dwie wielkie, solidne firmy. Moim zdaniem ten mecz dzisiaj wszyscy już przegraliśmy. Kibice jednej z drużyn nie pojawią się na meczu, gdzie nie wiem, jak w dzisiejszych czasach, przy wszystkich środkach wsparcia, sztucznej inteligencji, Bóg wie czego, to jak można nie zorganizować możliwości przyjęcia grupy tysiąca osób - kontynuował właściciel Wisły.
- Trzeba się intelektualnie szanować, ale Warszawa w wielu aspektach jest zaściankiem, bo te małe grupy kibicowskie nie mogą się zdecydować, czy chcą współpracować z policją, czy chcą popierać patriotyzm, czy wolą wartości narodowe czy inne. Ta niewielka grupa osób, może ten promil wśród fanów Legii, musi się w końcu zdecydować, bo mają problem mentalny z tym, co chcą zrobić. Zaściankiem są ci ludzie, którzy handlują narkotykami, ganiają się po mieście lub zachowują się w taki sposób, a nie inny. Nie wszyscy kibice Legii. Podkreślę, że pewnie około 95% fanów Legii to są ludzie, którzy są wybitnymi fanatykami, których warto wspierać. Do nas też docierają sygnały, że duża część kibiców Legii jest absolutnie sfrustrowana tym dziecinnym, infantylnym bojkotem. Myślę, że w końcu oni też dojdą do głosu, bo to nie jest tak, że o historii klubu, który ma 120 lat, mogą decydować goście, którzy mają po 20-30 lat, chodzą w spodenkach i biegają po stadionie czy poza stadionem, uważając się za właścicieli, uzurpatorów poszczególnych klubów. Dla mnie ci ludzie są śmieszni - dodał.
Oglądaj Pogadajmy o piłce na kanale Meczyki:
