Kuriozalna kara dla Barcelony. Klub chce się odwołać
FC Barcelona minionego lata próbowała sprowadzić Juliana Alvareza. Do transferu ostatecznie nie doszło, a teraz hiszpańska federacja ukarała mistrzów kraju. Grzywna jest jednak kuriozalna, ale "Barca" i tak zamierza się odwołać.
"Blaugrana" po sezonie 2025/2026 rozstała się z Robertem Lewandowskim i Ferranem Torresem. Polak odszedł do Chicago Fire, Hiszpana kupiło PSG.
W ich miejsce Barcelona chciała kupić Juliana Alvareza. Argentyńczyk publicznie mówił o tym, że zamierza zmienić otoczenie.
Pod koniec lipca Atletico Madryt złożyło oficjalną skargę na FC Barcelonę. "Blaugrana" nie poinformowała bowiem stołecznego klubu o rozmowach z Alvarezem, choć w świetle przepisów miała taki obowiązek.
Po trzech miesiącach RFEF podjęła decyzję o ukaraniu grzywną mistrzów Hiszpanii. Ta wynosi... 602 euro. Jest więc kuriozalna, choć jednocześnie najwyższa, jaką przewiduje regulamin.
Choć mowa o bardzo niewielkiej kwocie w skali wydatków całego klubu, to "Barca" i tak zamierza odwołać się od kary. Klub nie zgadza się z werdyktem.
Alvarez ostatecznie został w Atletico. W tym sezonie rozegrał dziewięć oficjalnych spotkań dla "Rojiblancos". Zdobył dwie bramki i zaliczył dwie asysty.