Legenda pożegna się z pracą selekcjonera? "To kwestia honoru"
Fatalny początek Ligi Narodów w wykonaniu reprezentacji Rumunii sprawił, że pojawia się coraz więcej pytań o dymisję Gheorghe'a Hagiego. Selekcjoner podkreśla, że ma pomysł na odbudowanie drużyny.
Rumuni w Lidze Narodów przegrali dotąd wszystkie trzy spotkania. Szczególnie dotkliwa była porażka z Polską. Wygrana biało-czerwonych 6:0 sprawiła, że Gheorghe Hagi musiał mierzyć się z serią pytań o dymisję.
- Kiedy kocha się futbol i robi to, co sprawia największą radość, trzeba być szczęśliwym i działać z dużą pewnością siebie. Jeśli kochasz to, co robisz, powinieneś czerpać z tego radość. Bycie selekcjonerem reprezentacji to zaszczyt. Pragnienie zwycięstwa to coś, co często skłania mnie do głębokich przemyśleń, bo uwielbiam wygrywać i muszę to osiągać. Zwycięstwo jest dla mnie bardzo ważne. To jest moje zadanie - powiedział Hagi na konferencji prasowej, cytowany przez WP Sportowe Fakty.
- W chwili, gdy nie będę mógł, lub poczuję, że nie mogę tego robić, oczywiście ustąpię ze stanowiska, tak jak zrobiłem to, będąc zawodnikiem. Gdy uznam, że nie podołam, usunę się w cień. To kwestia honoru - stwierdził.
Na razie Hagi nie zamierza jednak rezygnować ze stanowiska. Nie zamierza też na razie zastanawiać się, co będzie w przypadku ewentualnej porażki ze Szwecją.
- Kiedy nie wygrywasz, naturalne jest, że musisz liczyć się z krytyką - tak to już wygląda w futbolu i wszędzie indziej. Dla mnie to po prostu słaby początek w wykonaniu rumuńskiej drużyny. Dopiero zaczynam tę drogę i mam nadzieję odmienić sytuację. Musimy to zrobić - podkreślił.
- Podejmę decyzję, gdy nadejdzie na to czas. Mam nadzieję zostać jak najdłużej. Przyszedłem do reprezentacji, by sprawić, że zacznie ona dobrze grać. Potrzebujemy zwycięstwa, bo ono buduje pewność siebie i daje radość - zakończył.