Leśnodorski wieszczy rewolucję w Legii. "Za dużo grzybów w tym barszczu"

Najbliższe miesiące mogą być czasem kolejnych zmian w Legii Warszawa. W rozmowie z Weszło swoją opinię w tej sprawie wyraził były prezes "Wojskowych", Bogusław Leśnodorski.
W zimowym okienku transferowym priorytetem Legii pozostaje kupno nowego bramkarza oraz napastnika. O potrzebie pozyskania nowego snajpera otwarcie mówił Marek Papszun.
Szkoleniowcowi nie dziwi się Bogusław Leśnodorski. Były właściciel i prezes Legii ma wątpliwości co do piłkarskiej klasy Milety Rajovicia i Antonio Colaka.
- Wydaje się dosyć oczywistym, że przydałby się w Legii napastnik. Nie mam przekonania, że Rajović czy Colak pociągną drużynę do zwycięstw i będą seryjnie zdobywali bramki - ocenił Leśnodorski.
W rozmowie z Weszło były szef Legii wieszczy także zmiany w strukturach klubu. Nie wierzy, że po sezonie w klubie zostanie zarówno Michał Żewłakow, jak i Fredi Bović.
- Mam duże wątpliwości, czy taka układanka wypali. A przecież jest jeszcze Marcin Herra i kilka innych osób wokół. Nie wiem, czy będzie sensowna, a przede wszystkim spójna strategia transferowa - stwierdził.
- Jest za dużo grzybów w tym barszczu. Na pewno dojdzie do jakichś przesileń. Nie wierzę, że tego typu komitet transferowy ma duże szanse powodzenia - skwitował.