Lewandowski przeżył szok w MLS. Do tego musiał się przyzwyczaić
Robert Lewandowski od kilku miesięcy jest zawodnikiem Chicago Fire. 38-latek w rozmowie z The Athletic opowiedział o pewnych niegodnościach, które napotkał w MLS oraz konieczności podniesienia formy przez całą drużynę.
Lewandowski w lipcu na zasadzie wolnego transferu dołączył do Chicago Fire. Wcześniej przez cztery lata reprezentował barwy Barcelony.
W ekipie "Strażaków" rozegrał już 19 spotkań, notując siedem goli i trzy asysty. W Stanach Zjednoczonych musiał przyzwyczaić się do wielu nowości. Jedną z nich są boiska, z których nierzadko korzystają zarówno drużyny z MLS, jak i NFL.
- Jeśli gramy dzień po meczu NFL, boisko jest nieco inne, twardsze. Na niektórych stadionach w MLS używa się też sztucznej trawy. W przeszłości grałem może ze dwa razy na sztucznej murawie, teraz doświadczam tego niż przez całą wcześniejszą karierę. Ale wiem, że Chicago Fire buduje nowy stadion i wszystko będzie o wiele łatwiejsze - powiedział Lewandowski na łamach The Atheltic.
Podopieczni Gregga Berhaltera są już pewni gry w play-offach MLS. Dyspozycja "Strażaków" nie jest jednak zachwycająca. Przegrali dwa ostatnie mecze z New England Revolution i Philadelphią Union.
- Chodzi o mentalność, o proces. W piłce nie da się zmienić wszystkiego od razu. Do pierwszego meczu w play-offach pozostały cztery tygodnie i oczywiście już zaczynamy o tym myśleć. Mamy wystarczająco dużo czasu, aby poprawić elementy, które nie działają dobrze. Mam nadzieję, że uda się to zmienić i będziemy grać lepiej, szybciej, stwarzać więcej sytuacji, będziemy dłużej utrzymywać się przy piłce. Oczywiście potrzeba czasu, aby powstała odpowiednia więź między mną i kolegami z drużyny - dodał Lewandowski.
Chicago wróci do gry 25 października o 1:30 czasu polskiego. Zmierzy się wtedy z Atlantą United.