Lewandowski znów bez gola, fatalna seria trwa! Fire straciło punkty
Chicago Fire zanotowało kolejną wpadkę w tym sezonie, tym razem jedynie remisując z Orlando City 2:2. Prawdziwe show po stronie gości dał Antoine Griezmann, który przyćmił Roberta Lewandowskiego.
W ubiegły weekend Chicago Fire pokonało Atlantę United 3:2. Drużyna popularnych "Strażaków" mogła pójść za ciosem w czwartek, przy okazji meczu z Orlando City. Na boisku nie zabrakło wielkich gwiazd.
Spotkanie to w podstawowym składzie rozpoczęli Antoine Griezmann i Robert Lewandowski. Jako pierwszy świętować mógł jednak Francuz.
Już w 6. minucie zawodnik Orlando City dograł do Ivana Angulo, który wpisał się na listę strzelców i dał prowadzenie gościom 1:0. Nie był to jednak koniec popisów Griezmanna. Jeszcze przed przerwą huknął nie do obrony z dystansu, podwyższając wynik meczu na 2:0.
Chicago Fire zabrało się za odrabianie strat dopiero po przerwie. W 57. minucie na 1:2 trafił Jonathan Bamba. Iworyjczyk otrzymał świetną wrzutkę w pole karne i pokonał bramkarza po uderzeniu głową.
Gospodarze nie zwolnili tempa i kilka chwil później dołożyli drugie trafienie, tym razem autorstwa Marena Haile-Selassie. Asystę przy tym golu zanotował z kolei Bamba, który wyrósł na bohatera zespołu.
Mecz pomiędzy Chicago Fire i Orlando City zakończył się remisem 2:2. Lewandowski spędził zaś na murawie pełne 90 minut, lecz tym razem nie miał powodów do radości, wszak znów nie trafił do siatki. Jednocześnie był to jego ósmy występ z rzędu w MLS bez zdobytej bramki.