Lider Jagiellonii wprost nt. babola kolegi. Tak go usprawiedliwił

Zawodnik Jagiellonii Białystok zabrał głos po porażce z Anderlechtem. W pomeczowym wywiadzie wypowiedział się o błędzie Hampusa Finndella przy pierwszym golu i kryzysie klubu.
W czwartkowy wieczór Jagiellonia Białystok poniosła druga porażkę w trwającej edycji Ligi Europy. Przegrała na własnym stadionie z Anderlechtem 0:3.
W poprzednich dziewięciu spotkaniach drużyna Adriana Siemieńca odniosła tylko dwa zwycięstwa. W pozostałych starciach kończyła na tarczy.
Bez wątpienia w ekipie z Podlasia ma miejsce kryzys. Zauważa to m.in. Sławomir Abramowicz, który po meczu z Anderlechtem podsumował wpadkę Hampusa Finndellla przy pierwszym golu (więcej TUTAJ) i wypowiedział się o gorszym okresie klubu.
- Na pewno jest złość i frustracja. Na pewno jest inaczej, jak rywal zrobi świetną robotę, a inaczej, jak gol pada po naszym błędzie. Wynika on oczywiście trochę ze stylu, w jakim chcemy grać, unikamy grania długim podaniem, raz na jakiś czas taki błąd się przydarzy. Szkoda, że na poziomie Ligi Europy - zaczął Abramowicz, mówiąc o pierwszym golu Anderlechtu.
- Uważam, że ogólnie, nie tylko w tym meczu, ale na przestrzeni dwóch tygodni, zagraliśmy parę słabych spotkań. Oczywiście, zdajemy sobie sprawę z tego, że to nie jest dobry moment dla nas. Potrzebne są zwycięstwa, może kilka meczów bez porażki, żeby się odbić i złapać oddech. Czy jest punkt zaczepienia? Tak, oczywiście, że tak. Każda drużyna przez coś takiego przechodzi, a my gramy już trzeci rok na naprawdę wysokim poziomie. Wiadomo było, że przyjdzie cięższy moment, przyszedł teraz. Musimy się w nim podnieść całą drużyną - podsumował.
Jagiellonia rozegra kolejne spotkanie już w niedzielę. W meczu 12. kolejki PKO BP Ekstraklasy zmierzy się u siebie z Wisłą Płock.