"Małpa". Tak Prestianni miał określić Viniciusa. Skandal w Lidze Mistrzów
Nazwisko Gianluki Prestianniego będzie dziś odmieniane na wszystkie możliwe sposoby. To pokłosie spięcia między Argentyńczykiem a Viniciusem Juniorem. Zachowanie zawodnika Benfiki doprowadziło do przerwania spotkania w Lidze Mistrzów.
Wtorkowa potyczka Realu Madryt z Benficą została zawieszona na dziesięć minut. Wynikało to z wdrożenia protokołu antyrasistowskiego. Sędzia Francois Letexier musiał go uruchomić ze względu na uwagi zgłoszone przez Viniciusa Juniora.
Reprezentant Brazylii przekazał, że został rasistowsko zaatakowany przez Gianlucę Prestianniego. Z wypowiedzi skrzydłowego, a także jego kolegów, wynikało, że Argentyńczyk nazwał rywala "małpą". Takiemu zachowaniu stanowczo sprzeciwił się Kylian Mbappe, który zwyzywał podopiecznego Jose Mourinho, o czym pisaliśmy TUTAJ.
Zachowanie Prestianniego nie zostało jeszcze oficjalnie potwierdzone. W ustaleniu faktów nie pomaga dodatkowe zachowanie Argentyńczyka, który w momencie konfrontacji z "Vinim" zasłonił usta koszulką. Dodajmy, że Argentyńczyk nie przyznawał się do winy, gdy był na boisku.
- To jest nieprawdopodobne. "Vini" powiedział nam, że Prestianni nazwał go małpą. On jednak twierdzi, że określił go pe**łem, ale to nie ma znaczenia. Porozmawialiśmy jako drużyna. Vinicius uznał, że musimy grać dalej. Nie wiem, co mam powiedzieć - stwierdził Aurelien Tchouameni.
Gwiazdor "Królewskich" otrzymał też wsparcie między innymi ze strony Wayne'a Rooneya oraz Thierry'ego Henry'ego. Alvaro Arbeloa, trener Realu, przyznał, że jest poruszony całą sytuacją, ale po wyjaśnienia trzeba zwrócić się do Prestianniego.
Przypomnijmy, że konflikt na boisku rozpoczął się chwilę po celebracji gola strzelonego przez Viniciusa. Brazylijczyk, niesiony chwilą, zaczął tańczyć przy chorągiewce narożnej. Najwyraźniej tyle wystarczyło, aby rywale przestali trzymać nerwy na wodzy.
Finalnie Real pokonał Benficę 1:0 (0:0) i jest kroczek bliżej 1/8 finału Ligi Mistrzów. Rewanż zaplanowano na 25 lutego. Na Santiago Bernabeu nie zawita Mourinho, który we wtorkowym meczu zobaczył "asa kier". Portugalczyk dyskutował z arbitrem, gdy ten nie pokazał Viniciusowi drugiej żółtej kartki za faul przed polem karnym "Królewskich".