Manchester United ciągle w piekle. Chelsea była bezlitosna
Sytuacja Manchesteru United jest coraz trudniejsza. "Czerwone Diabły" przegrały na wyjeździe z Chelsea 0:2.
Manchester United nie wygrał żadnego z ostatnich ośmiu spotkań, ale powrót na zwycięską ścieżkę nie był wcale łatwy. Tym razem mierzył się z Chelsea, która po dwóch wpadkach z rzędu także marzyła o komplecie punktów. Pierwsze minuty pojedynku kompletnie jednak zawiodły.
Zanim piłkarze obu drużyn zdołali się porządnie wstrzelić, minęło ponad pół godziny gry. Wcześniej w bramkę nie potrafili trafić Andrey Santos i Estevao. W 19. minucie z kontrą wyszedł z kolei Bryan Mbeumo. Atakujący zagrał do Bruno Fernandesa, ale ten huknął nad poprzeczką.
Wraz z upływem czasu coraz groźniej robiło się pod polem karnym Chelsea. Mike Penders zatrzymał jednak Amada Diallo. Chwilę później nie miał jednak już nic do powiedzenia. Na listę strzelców wpisał się Matheus Cunha. Gol ten finalnie został anulowany z powodu ofsajdu.
Końcówka pierwszej połowy była popisem nieskuteczności. Najpierw w słupek trafił Moises Caicedo. Świetnych okazji nie wykorzystali też Amad Diallo i Pedro Neto. W efekcie do przerwy był remis 0:0.
Druga połowa zaczęła się rewelacyjnie dla Chelsea. Morgan Rogers przejął piłkę w środku boiska i pognał przed siebie. Piłkarz gospodarzy przedarł się w pole karne i delikatnym strzałem pokonał Senne Lammensa.
Sytuacja Manchesteru United ze złej stała się beznadziejna w 64. minucie. Lisandro Martinez po rzucie rożnym sfaulował w polu karnym Wesleya Fofanę. Sędzia po obejrzeniu powtórki podyktował jedenastkę i dał graczowi gości drugą żółtą kartkę. Z wapna do bramki trafił Cole Palmer, choć Lammens był blisko skuteczniej interwencji.
Goście byli na deskach, a Chelsea chciała bić dalej. W 71. minucie do bramki Lammensa trafił Estevao, ale po analizie okazało się, że był centymetrowy spalony.
Manchester United miał szansę na honorowego gola w doliczonym czasie. Po rzucie rożnym w poprzeczkę z dystansu kropnął Bryan Mbuemo.
Dla Manchesteru United to już dziewiąty mecz z rzędu bez zwycięstwa. Jest szesnasty w tabeli, ale po dokończeniu kolejki może znaleźć się w strefie spadkowej. Stołek Michaela Carricka jest więcej niż gorący.