Manchester United zupełnie się wyłożył! Co za mecz z Tottenhamem
Wydawało się, że tym razem Manchester United w końcu zdobędzie trzy punkty w Premier League. Nic bardziej mylnego. "Czerwone Diabły" zremisowały z Tottenhamem 1:1 (0:0), chociaż prowadziły i miały przewagę zawodnika.
Manchester United wyglądał fatalnie na początku sobotniej rywalizacji. Po 17. minutach gry gospodarze mieli raptem trzy podania w okolice pole karnego Londyńczyków. Wynik Tottenhamu był blisko sześciokrotnie lepszy.
Jednocześnie "Spurs" mieli gigantyczne kłopoty ze skutecznością. Swoich okazji nie wykorzystali Solanke, Kudus oraz Gallagher. Misją niemożliwą okazało się pokonanie Lammensa.
"Czerwone Diabły" jakoś przetrwały pierwszą połowę, ale na starcie drugiej również musiały uznać wyższość rywala. Przynajmniej tę teoretyczną, bo w praktyce Tottenham nie potrafił wpakować piłki do siatki. Najlepszą szansę zmarnował Solanke.
W 56. minucie gospodarze się przebudzili. Otwierającego gola strzelił Tielemans, choć radość okazała się krótka. Był spalony, trafienie nie zostało uznane. Wciąż bezbramkowy remis.
W 69. minucie pomylił się Savio, a Manchester United w końcu skarcił nieskuteczność rywala. W 73. minucie Cunha czujnie wypatrzył Mbeumo, a ten bez problemu pokonał Kinskiego. Dla skrzydłowego był to już siódmy gol przeciwko Tottenhamowi.
Rozgoryczony Tottenham jeszcze mocniej skomplikował swoje zadanie w 78. minucie. Po bardzo niebezpiecznym wślizgu, a następnie trąceniu głową czerwoną kartkę zobaczył Bentancur. Londyńczycy kończyli w osłabieniu.
W 84. minucie upiekło się Fernandesowi, któremu pokazano tylko żółtą kartkę. Chwilę później Kinsky zatrzymał Mbeumo. Wydawało się, że "Spurs" nic już nie wskórają. Pozory okazały się mylące.
W 92. minucie wyrównanie dał Solanke! Anglik trafił głową podczas upadania na murawę, był to gol idealnie podsumowujący sobotni mecz. Ostatecznie Manchester United zremisował 1:1 (0:0) i zajmuje 12. miejsce w tabeli. Tottenham wciąż nie wygrzebał się ze strefy spadkowej.