Martinelli tłumaczy się z ataku na kontuzjowanego rywala. To wszystko, co miał do powiedzenia

Gabriel Martinelli stał się antybohaterem meczu Arsenal - Liverpool (0:0). Brazylijczyk odniósł się do tego, co zrobił Conorowi Bradleyowi.
Do zdarzenia doszło w doliczonym czasie drugiej połowy. Bradley cierpiał z powodu kontuzji przy linii bocznej, Martinelli rzucił w niego piłką, zaczął szarpać i wypchnął za boisko.
Brazylijczyk za swoje zachowanie otrzymał żółtą kartkę i liczne głosy potępienia. Bradley nie wrócił do gry. Wszystko wskazuje na to, że doznał poważnego urazu.
Gdy Martinelli ochłonął, opublikował w mediach społecznościowych krótkie oświadczenie. Stwierdził w nim, że nie zdawał sobie sprawy z powagi sytuacji.
- Wymieniliśmy wiadomości z Conorem. Przeprosiłem go. Naprawdę nie zdawałem sobie sprawy, że jest poważnie kontuzjowany. Jest mi bardzo przykro z powodu mojej reakcji. Jeszcze raz przesyłam Conorowi życzenia szybkiego powrotu do zdrowia - napisał Martinelli.
Mecz zakończył się bezbramkowym remisem. Arsenal prowadzi w lidze z sześcioma punktami przewagi nad drugim Manchesterem City. Liverpool jest czwarty z czternastoma punktami za liderem.