Media: Ogromny błąd sędziego w meczu Legii?! To były ostatnie sekundy

Legia Warszawa ograła w piątek Widzew Łódź 1:0 po golu Rafała Adamskiego. Bramka dla gospodarzy padła zaraz po wrzutce z rzutu wolnego, którego, zdaniem byłego sędziego, być nie powinno.
Aż do 97. minuty czekano na pierwszą bramkę w meczu Legii Warszawa z Widzewem Łódź w PKO BP Ekstraklasie. Po ogromnym zamieszaniu w polu karnym do siatki trafił Rafał Adamski. Trzy punkty zgarnięte przez "Wojskowych" zapewniły im awans na dziewiąte miejsce w tabeli.
Sytuacja, po której padł gol na wagę triumfu wielokrotnego mistrza Polski, wywołała mnóstwo dyskusji. Jak twierdził Rafał Rostkowski, czyli były arbiter, a obecnie ekspert stacji TVP Sport, zespół sędziowski popełnił poważny błąd. Jego pomyłka zaważyła o porażce Widzewa.
W samej końcówce spotkania Fran Alvarez zaatakował wślizgiem Rubena Vinagre'a i wyłuskał mu piłkę. Portugalski obrońca runął na murawę, po czym zaczął zwijać się z bólu. Sędzia przerwał zaś grę i ukarał Hiszpana żółtą kartką. Pomocnik gości nie mógł uwierzyć w decyzję arbitra.
Całą sytuację przeanalizował Rostkowski, który twierdzi, że Wojciech Myć popełnił błąd. Na powtórkach widać bowiem, że Alvarez czysto odbiera piłkę. W efekcie sędzia nie powinien dyktować rzutu wolnego. Po nim padł natomiast gol na wagę zwycięstwa "Wojskowych".
- Najlepiej to było widać od strony linii bocznej, po stronie trybuny vis a vis trybuny głównej. Wykonując wślizg, Alvarez prawą nogą czysto zatrzymał piłkę, a lewą nogę miał podwiniętą pod siebie. Vinagre przewrócił się o piłkę i blokującą ją nogę Alvareza. To było prawidłowe zagranie. Żółta kartka dla piłkarza Widzewa też została pokazana niesłusznie, skoro nie było faulu, to tym bardziej nie był on nierozważny - czytamy na TVP Sport.
Porażka poniesiona przez Widzew Łódź sprawia, że ten zajmuje 16. miejsce w tabeli PKO BP Ekstraklasy. Za tydzień zagra z Lechią Gdańsk.