Media: Prokuratura bada kontrowersyjną umowę PZPN-u. Ruszyło śledztwo
W styczniu media obiegła informacja o zerwaniu umowy między PZPN-em a Publicon Sport. Teraz nowe wieści w całej sprawie przekazał Artur Warcholiński z TVN 24, który poinformował o wszczęciu śledztwa.
W styczniu Jacek Harłukowicz z Onetu przekazał, że Polski Związek Piłki Nożnej rozstanie się z Publicon Sport. Firma współpracowała z federacją od 2023 roku w sferze marketingowej i miała od niej pobierać ryczałt o wysokości 150 tysięcy złotych miesięcznie oraz prowizję niemniejszą niż 4,4 miliona złotych rocznie.
Jak przekazano, członkowie zarządu PZPN-u nie dostali szansy na zapoznanie się z umową. Według doniesień decyzję o zawarciu kontraktu podjęli prezes Ceazry Kulesza, wiceprezes Henryk Kula i sekretarz generalny Łukasz Wachowski.
Onet przekazał, że z Publicon Sport powiązany był Radosław Tadejewski, który w latach 2015-2023 miał czerpać ze środków spółek Skarbu Państwa i innych instytucji rządowych oraz współpracownik Antoniego Macierewicza, Bartłomiej Misiewicz.
Według relacji PZPN wysłał do firmy pismo, w którym zakomunikował chęć zakończenia współpracy. Wypowiedziana umowa ma wygasnąć 31 lipca przyszłego roku. Gdyby federacja nie zwróciła się z pismem, kontrakt zostałby przedłużony do 2032 roku.
Teraz do tematu wrócił Artur Warcholiński z TVN 24. Reporter przekazał, że Prokuratura Rejonowa Warszawa-Ochota wszczęła dochodzenie ws. działania Publicon Sport na szkodę PZPN-u.
Jak podał dziennikarz, największe kontrowersje w umowie obejmują: "skrajnie niekorzystne warunki wypowiedzenia - kontrakt na pięć lat uniemożliwiał wcześniejsze rozwiązanie; wysokie koszty stałe - na przykład 150 tysięcy złotych stałego ryczałtu miesięcznego za samo przygotowywanie ofert; ukrywanie szczegółów umów przed częścią zarządu PZPN; gwarantowaną prowizję 13 procent od przychodu PZPN nawet, jeśli związek pozyskał sponsora bez udziału pośrednika", co w styczniu częściowo opisał Onet.
Warcholiński przekazał, że gdy sprawa wyszła na światło dzienne, federacja zleciła wewnętrzny audyt. Jak podkreślił, w styczniu Kulesza i pozostali członkowie zarządu faktycznie wyrazili chęć do zerwania umowy.
Według relacji w styczniu prokuratura miała 19 zgłoszeń o popełnionym przestępstwie. W maju w rękach śledczych była już "obszerna dokumentacja". Dochodzenie o działaniu na niekorzyść federacji miało rozpocząć się 24 sierpnia.
Prokuratura ma zbadać, czy osoby odpowiedzialne za sprawy majątkowe PZPN-u "zawarły gospodarczo nieuzasadnioną umowę 9 lutego 2023 roku ze spółką Publicon Sport". Zdaniem organu wypłacane prowizje i wynagrodzenia mogły działać na szkodę federacji.
Jak przekazano, zdaniem prokuratury istnieje podejrzenie, według którego miały miejsca nadużycia i niedopełnienie obowiązków w obszarze spraw majątkowych PZPN-u. TVN 24 skontaktowało się z Wachowskim i Kulą, którzy podpisywali umowę.
- Do tej pory nie dotarła do nas informacja o wszczęciu postępowania w tej sprawie. Rolą prokuratury jest rozpoznanie każdego zawiadomienia bądź też każdej informacji, która mogłaby wskazywać na naruszenie prawa. Jeśli takie postępowanie zostało zainicjowane, to udzielimy wszelkiej możliwej pomocy śledczym dzieląc się pełną wiedzą i dokumentacją, jaką posiadamy. Zależy nam bardzo, by sprawa ta od początku do końca została drobiazgowo wyjaśniona - miał powiedzieć Wachowski.
Gdy Kula usłyszał temat rozmowy, miał się rozłączyć. TVN 24 skontaktowało się jeszcze z prezesem Publicon Sport, Szymonem Sikorskim. Działacz miał nie wiedzieć o śledztwie. Głos zabrał także Kulesza, który skomentował dochodzenie w podobny sposób.
- Nie mam wiedzy w tym temacie, pierwsze słyszę - powiedział Sikorski.
- Nic mi nie wiadomo, więc się nie odnoszę. Od pana dostaję informację, a pan nie jest urzędnikiem, żeby mi takie informacje przekazywać. Proszę wysłać pytania do rzecznika - dodał Kulesza.
Zgodnie z zalecaniami Kuleszy TVN 24 skontaktowało się z rzecznikiem i oczekuje na odpowiedź. Jak podkreślono w artykule, za niegospodarność grozi do pięciu lat więzienia, a za wyrządzenie szkody majątkowej dużych rozmiarów do dziesięciu lat. Pełny tekst zredagowany przez Piotra Machajskiego na bazie informacji Artura Warcholińskiego znajdziecie TUTAJ.