Miał być drugim Neymarem. Głowa boli, gdzie gra w wieku 27 lat

Był nazywany jednym z najbardziej utalentowanych piłkarzy na świecie. Hachima Mastoura porównywano do Cristiano Ronaldo oraz Neymara. Jego kariera okazała się jednak równią pochyłą. Obecnie ma 27 lata i trudno uwierzyć, gdzie gra w piłkę.
Szkółka Milanu wychowała wielu wielkich piłkarzy. Pierwsze piłkarskie kroki w Mediolanie stawiali m.in. legendarni Paolo Maldini czy Franco Baresi. Rzecz jasna nie każdy zawodnik zgodnie z przewidywaniami rozwinął skrzydła. Jednym z niespełnionych talentów "Rossonerich" trzeba nazwać Hachima Mastoura.
O Marokańczyku zrobiło się głośno po jednym z młodzieżowych turniejów, w którym uczestniczył, mając 13 lat. Nagranie ukazujące jego popisy podczas zmagań obiegły internet, przez co ten znalazł się na ustach kibiców z całego świata. W kuluarach mówiło się, że zabiegają o niego m.in. FC Barcelona, Real Madryt czy Juventus.
Ostatecznie w 2012 roku 14-letni Mastour przeniósł się z Reggiany do Milanu za pół miliona euro. Wzbudził uwagę działaczy m.in. za sprawą świetnych umiejętności dryblingu. Nie powinno więc dziwić, że dwa lata później wystąpił w reklamie Red Bullla, mierząc się w pojedynku freestyle’owym z Neymarem. Co więcej, w podobnym czasie podpisał kontrakt z Nike.

- Niemożliwe jest odebranie piłki Hachimowi. Ciągle biega na złamanie karku. W trakcie tego roku bardzo się poprawił, zwłaszcza pod względem współpracy z resztą drużyny. Jest jeszcze młody i jeszcze sporo do poprawy przed nim. Talent, który posiada, czyni go zawodnikiem, który definitywnie może grać na San Siro. Jest jednak ciągle młody i powinien mieć możliwość rozwijać się w spokoju - mówił w rozmowie z La Gazetta Dello Sport trener akademii Milanu, Omar Danesi.
Mastour był nazywany nowym Cristiano Ronaldo czy drugim wcieleniem wspomnianego Neymara. The Guardian wyróżnił go na liście 50 najbardziej utalentowanych piłkarzy na świecie. Będąc na fali wznoszącej, pod koniec sezonu 2013/14 został włączony do seniorskiej drużyny Milanu. Ówczesny szkoleniowiec, Clarence Seedorf, postawił na niego, gdy miał zaledwie 15 lat.
18 maja 2015 roku Marokańczyk znalazł się w meczowej kadrze na mecz ostatniej kolejki Serie A przeciwko Sassuolo. Mimo otrzymania szansy od Holendra nie podniósł się z ławki rezerwowych, przez co na debiut w pierwszym garniturze musiał jeszcze poczekać. Czas jednak pokazał, że nigdy on nie nadszedł.
Mastour nie powąchał murawy w dorosłej piłce, jednak zdaniem ówczesnego selekcjonera, Badou Zakiego, zasłużył na debiut w seniorskiej kadrze Maroka. 12 czerwca 2015 roku zagrał w meczu kwalifikacji do Pucharu Narodów Afryki przeciwko Libii. W 89. minucie zmienił Nordina Amrabata i rozegrał zaledwie dwie minuty.
Po powrocie ze zgrupowania Mastour nie miał na co liczyć w Milanie. Był pomijany przez Seedorfa, Filippo Inzaghiego oraz Sinisę Mihajlovicia. Znalazł się w kadrze meczowej siedem razy, lecz nie podniósł się z ławki rezerwowych. Został zesłany do młodzieżówki i z powodu problemów zdrowotnych w sezonie 2014/15 zaliczył tylko osiem występów.
Marokańczyk nie był w stanie przebić się w pierwszym składzie Milanu, przez co na początku kolejnych rozgrywek został wypożyczony na dwa lata do Malagi. W klubie występował przez zaledwie rok, gdyż jego pobyt został skrócony. W tym czasie zaliczył jeden pięciominutowy występ.
Mastour został wypożyczony jeszcze do PEC Zwolle, gdzie miał się rozwinąć. Nic z tego jednak nie wyszło. Cały zespół prezentował się słabo, a on sam zagrał w zaledwie sześciu spotkaniach seniorskiej drużyny. Po sezonie wrócił do Milanu, w którym spędził kolejne kilkanaście miesięcy. W ich trakcie zanotował tylko dwa występy w młodzieżówce i we wrześniu 2018 roku, gdy miał 20 lat, został oddany za darmo do greckiego PAS-u Lamia.
Epizod Marokańczyka na Półwyspie Bałkańskim był na tyle nieudany, że po pół roku trafił na bezrobocie. Szukał klubu przez ponad siedem miesięcy i podpisał kontrakt z włoską Regginą, z której w późniejszych latach został wypożyczony do Capri. W lipcu 2021 roku po raz kolejny wylądował na rynku wolnych agentów.
Tym razem Mastour poszukiwał nowego zespołu przez prawie rok. Związał się w końcu z ojczystym RCA Zemamra. Zagrał jeszcze w marokańskim Unionie Touarga, a następnie wrócił do Włoch. Drugą część ubiegłego sezonu spędził w Zecie Milano. Na początku trwających rozgrywek znów zmienił klubowe barwy. Tym razem związał się z występującym w Serie C Virtusem Werona. Do tej pory zanotował 12 występów, w których rozegrał niecałe 500 minut, nie zdobył żadnej bramki, ani nie zaliczył asysty.
***
Tekst powstał w ramach cyklu "Ciekawostki: Piłka Zagraniczna", w którym piszemy o obecnych, byłych, czy niedoszłych gwiazdach futbolu, których historia zasługuje na przypomnienie.