Miażdżący upadek dawnej gwiazdy Bayernu. Nawet w Ekstraklasie by go nie chcieli

Miażdżący upadek dawnej gwiazdy Bayernu. Nawet w Ekstraklasie by go nie chcieli
Pixathlon / pressfocus
Historie brazylijskich wonderkidów w Europie nie zawsze kończyły się happy endem. Zdecydowanie inaczej miała potoczyć się kariera Douglasa Costy. Aż trudno uwierzyć, gdzie dziś występuje były skrzydłowy Bayernu i Juventusu.
Szachtar Donieck od wielu lat chętnie sięga po Brazylijczyków. W 2010 roku szeregi klubu za osiem milionów euro zasilił Douglas Costa, który trafił do Europy z ojczystego Gremio. Skrzydłowy grając w barwach ukraińskiego klubu dał się poznać szerszej publiczności.
Dalsza część tekstu pod wideo
Brazylijczyk spędził w Doniecku pięć i pół sezonu. W tym czasie wystąpił w 203 spotkaniach, zdobył 38 bramek, zaliczył 40 asyst i zdobył 11 trofeów, pięciokrotnie sięgając po mistrzostwo kraju. Strzelał m.in. w Lidze Mistrzów.
W 2015 roku Costa był już na tyle rozpoznawalny, że zgłosiła się po niego wielka marka. Bayern Monachium wyłożył za piłkarza 30 milionów euro i sprowadził go do siebie. Wielokrotni mistrzowie Niemiec szukali następców dla Francka Ribery’ego oraz Arjena Robbena, których najlepsze lata powoli przemijały.
Początki Brazylijczyka w Monachium były wyśmienite. Swój każdy z pierwszych siedmiu występów w Bundeslidze kończył on z asystą. Lśnił przede wszystkim w rundzie jesiennej sezonu 2015/16. Jego formę zachwiała kontuzja, po wyleczeniu której prezentował się nieco gorzej. Ostatecznie w debiutanckich rozgrywkach strzelił siedem goli i zaliczył 18 asyst w 43 meczach.
W kolejnym sezonie problemy zdrowotne nawiedzały Brazylijczyka coraz częściej. W efekcie dostawał on znacznie mniej minut, a w niektórych spotkaniach pełnił rolę rezerwowego. Po gorszych rozgrywkach działacze zdecydowali się wypożyczyć go do Juventusu.
Costa odżył we Włoszech. Co prawda, początek sezonu 2017/18 był w jego wykonaniu daleki od wymarzonego. Końcówka należała już do piorunujących - od początku kwietnia zagrał w 11 meczach, zdobył trzy bramki, zaliczył siedem asyst i razem z klubem sięgnął po Scudetto. Po zwieńczeniu rozgrywek "Stara Dama" wykupiła go z Bayernu za 40 milionów euro.
Po transferze definitywnym w karierze Brazylijczyka znów nastał gorszy okres. Na początku nowego sezonu piłkarz obejrzał w Serie A czerwoną kartkę, przez którą pauzował cztery spotkania. Po raz kolejny nękały go także problemy zdrowotne. Po w sumie trzech latach działacze wrzucili go na karuzelę wypożyczeń.
Costa trafił do dobrze sobie znanego Bayernu, Gremio oraz Los Angeles Galaxy. W każdym z klubów nie potrafił wrócić do swojej szczytowej dyspozycji. W 2023 roku przeniósł się na stałe do amerykańskiego klubu, w którym spędził jeszcze niecałe dziesięć miesięcy, a następnie pozostał bez klubu.
Brazylijczyk rozpoczął tułaczkę po klubach. Występował w ojczystym Fluminense, australijskim Sydney FC oraz włoskim Chievo Verona z... Serie D. Każdy ze wspomnianych epizodów miał dwa wspólne synonimy - mało rozegranych minut i liczne urazy. Od połowy lipca Costa jest zawodnikiem Al-Ittifaq z drugiej ligi w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Mając 36 lat, wciąż czeka na debiut.
***
Tekst powstał w ramach cyklu "Ciekawostki: Piłka Zagraniczna", w którym piszemy o obecnych, byłych, czy niedoszłych gwiazdach futbolu, których historia zasługuje na przypomnienie.

Dyskusja

Przeczytaj również