Mourinho wypalił po meczu z Realem. Konkretne zarzuty pod adresem arbitra
Jose Mourinho nie dokończył na ławce wtorkowego starcia Benfiki Lizbona z Realem Madryt w Lidze Mistrzów. Po spotkaniu nie krył pretensji pod adresem arbitra tego meczu, którym był Francois Letexier.
Francuz nie miał w Lizbonie łatwego zadania. Musiał zapanować nad chaosem i nerwami zawodników obu drużyn. Chodzi rzecz jasna przede wszystkim o sytuację z Viniciusem Juniorem.
W końcówce na trybuny wyleciał Jose Mourinho, który domagał się drugiej żółtej kartki dla Brazylijczyka. "The Special One" miał jednak znacznie więcej zarzutów pod adresem arbitra.
- Niestety, sędzia wyraźnie uznał, że nie może pokazać żółtych kartek Tchouameniemu, Huijsenowi i Carrerasowi. Gdyby je dostali, w rewanżu byliby zawieszeni - wypalił Mourinho.
Portugalczyk zabrał głos ws. rasistowskich oskarżeń pod adresem jednego ze swoich zawodników. Nie chciał stanąć po żadnej ze stron. Ujawnił jedynie, że relacje Viniciusa i Prestianniego znacznie się od siebie różnią.
- Największą legendą Benfiki jest Eusebio, więc to nie jest rasistowski klub. Rozmawiałem z nimi oboma i Vinicius powiedział mi jedną rzecz, a Prestianni inną. Nie wybiorę żadnej ze stron - powiedział.
- Vinicius strzelił takiego gola, jakiego mógł strzelić tylko on albo Kylian Mbappe. A potem powinien pobiec i uściskać kolegów z drużyny, a nie denerwować 60 tysięcy kibiców na tym stadionie - stwierdził.