"Musieliśmy się wyrzygać". Mocne słowa po meczu w Ekstraklasie

"Musieliśmy się wyrzygać". Mocne słowa po meczu w Ekstraklasie
Michał Kędzierski / PressFocus
Antoni - Obrębski
Antoni ObrębskiDzisiaj · 13:30
Wisła Płock przerwała serię pięciu porażek z rzędu. “Nafciarze” wracają z Krakowa z kompletem punktów, a zadowolony ze swojej dyspozycji może być ich bramkarz, Rafał Leszczyński. Po meczu w rozmowie z Meczyki.pl opowiadział o doświadczeniu walki o utrzymanie czy wadze zwycięstwa z “Pasami”. Mówi też o tym, co mu nie przystoi.
Gdy po spotkaniu Wisły Płock z Arką Gdynia do szatni “Nafciarzy” wszedł prezes płockiego klubu, a wszystko trwało tak długo, że trener Mariusz Misiura pojawił się na konferencji prasowej niemal dopiero po godzinie, kibice Wisły mieli powody do niepokoju. Mogła dominować duża niepewność i strach o jutro. Wiadomym więc było, że teraz najważniejsze będzie jedno - zwycięstwo w kolejnym meczu z Cracovią.
Dalsza część tekstu pod wideo
To, po bardzo ciężkim meczu, udało się Płocczanom wywalczyć. Po meczu porozmawialiśmy z bramkarzem “Nafciarzy”, Rafałem Leszczyńskim. Doświadczony golkiper opowiedział nam o potencjalnym zawieszeniu za kartki, meczu z Cracovią, problemach z żebrami czy wizycie prezesa w szatni po spotkaniu z Arką Gdynia.
ANTONI OBRĘBSKI, MECZYKI.PL: Cracovia oddała 28 strzałów i zdobyła jedną bramkę. Luka Elsner po meczu powiedział, że to dramatyczny wynik. Ty trochę dzisiaj pobroniłeś. Jak się czujesz?
RAFAŁ LESZCZYŃSKI, WISŁA PŁOCK: Dawno nie cieszyłem się ze zwycięstwa tak, jak dzisiaj, bo był to triumf w męczarniach, dużych bólach. Powiedzieliśmy sobie, że nieważne jak, liczą się tylko trzy punkty. Udało nam się pierwszy raz chyba od drugiej kolejki wygrać na wyjeździe, więc jesteśmy zadowoleni.
Po pierwszej połowie byłeś mniej pewny wyniku, niż przed startem spotkania? Cracovia była lepsza.
Nie, nie miałem takiego wrażenia. Okej, byli więcej przy piłce i stwarzali sobie jakieś sytuacje, ale to nie były takie okazje, żebym panikował. Myślę, że byliśmy spokojni. Powtórzę, nieważne jak, wiedzieliśmy, że musimy się “wyrzygać” i zdobyć trzy punkty.
Jak Twój bark?
Bardziej żebra. Myślę, że jutro będziemy o nich myśleć, coś podziałamy. Ale wydaje mi się, że są tylko stłuczone i to nic poważnego.
Pierwsza wygrana po pięciu porażkach z rzędu. Jakie to uczucie?
Myślę, że było widać po chłopakach, jak prawie każdy z nas padł po 90. minucie na murawę. Jak wypruwaliśmy się na boisku. Liczyło się tylko zwycięstwo, nie styl. Cieszę się, bo złapiemy trochę oddechu i mam nadzieję, że wrócił ten mental, który mieliśmy w pierwszej rundzie.
Jest oddech, ale za tydzień jeszcze trudniejsze zadanie, jedziecie do Białegostoku.
Na pewno. Zwłaszcza, że wypadło nam dwóch zawodników [obaj w meczu z Cracovią otrzymali swoje czwarte żółte kartki w sezonie przy. red.]. Łukasz Sekulski - serce i płuca tego zespołu, bardzo ważna postać. Do tego Nemanja Mijusković. Będziemy musieli coś załatać i mam nadzieję, że pokażemy podobny charakter jak dzisiaj i będziemy orać na boisku.
Zrobiłoby się nerwowo, gdybyście przegrali?
Czy w klubie, to nie wiem. Na pewno pod kątem, nazwijmy to, “jutra”. Nogi przed meczem byłyby coraz bardziej miękkie. Ale wygraliśmy i to jest najważniejsze.
Jak drużyna odebrała wizytę prezesa w szatni po meczu z Arką?
Normalna sytuacja. Odbyła się męska rozmowa po serii porażek. Nie było żadnych nerwowych ruchów, tylko konstruktywna rozmowa i jestem zadowolony, że to poskutkowało. Musieliśmy wziąć się w garść, powiedzieć sobie kilka mocnych słów. To, jak zaprezentowaliśmy się w meczu z Arką… tak się nie gra o życie. Nie twierdzę, że gramy o byt w Ekstraklasie, ale zabrakło nam charakteru.
Da się w ogóle wytłumaczyć ten mecz?
Myślę, że pierwszy gol miał duże znaczenie. Naszym błędem było to, że zbyt mocno się odkryliśmy, zamiast poczekać cierpliwie na swoją szansę. Potem przytrafił się błąd indywidualny, Gutkovskis wyszedł sam na sam i poprawił na 2:0. Już wtedy było wiadomo, że będzie ciężko odwrócić mecz.
Macie 36 punktów. Od początku sezonu mówi się o tej barierze 40 punktów. Czy to będzie trzeba jakoś zrewidować? Ta liga wygląda tak, że 40 “oczek” może nie wystarczyć do utrzymania.
Wydaje mi się, że to 40 punktów, to może być faktycznie mało. Wszystko zmienia się z kolejki na kolejkę i byłoby to rzadkie wydarzenie, gdyby rzeczywiście 40 punktów nie dało utrzymania. Myślę, że żeby być spokojnym, trzeba zdobyć jeszcze te dziewięć punktów i wtedy na pewno będziemy mieli w przyszłym sezonie Ekstraklasę w Płocku.
To jest ten etap sezonu, że mniej patrzycie na punkty, tylko chcecie wygrać każdy kolejny mecz?
Patrzymy z meczu na mecz. Nie ma co zakładać, że np. z pięciu następnych meczów wygramy trzy - tak się tego nie robi. W każdym meczu są punkty do zdobycia i myślę, że jeśli będziemy walczyć tak jak dzisiaj, to jeszcze niejednej drużynie będzie ciężko nas pokonać.
Masz trzy żółte kartki i Twoje zawieszenie byłoby sporym osłabieniem. Trener Misiura też mówił na jednej z konferencji prasowych, że rozmawiał z Tobą na ten temat. Zmieniłeś podejście do tego, jak przedłużasz grę, bo wiadomo, że wszyscy bramkarze to robią?
Byłem świadomy, że mam trzy żółte kartki. Uważam też, że nie przedłużałem tej gry nie wiadomo jak. Te trzy kartki też tak naprawdę ani razu nie wynikały z kradnięcia czasu, tylko to były upomnienia od sędziego. Moja głupota i teraz wyłączam z siebie te emocje i skupiam się tylko na sporcie, bo po prostu nie przystoi, żeby bramkarz pauzował za cztery żółte kartki.
Masz doświadczenie w walce o utrzymanie, masz też spadek w CV. Jak te doświadczenie przydaje się dzisiaj Tobie, drużynie?
Ma to dużą wartość. Ogólnie Polacy u nas są dość doświadczoną grupą, bo większość z nas ma trójkę z przodu i każdy z nas wie, o co tutaj chodzi. Myślę, że jako człowiek, też wyciągnąłem wnioski z tego, jak to wyglądało w Śląsku w zeszłym sezonie, co próbowaliśmy robić. Uważam, że inteligentny człowiek stara się wyciągać wnioski i zmieniać swoje zachowania. Skoro coś nie przyniosło efektu, to drugi raz też by nie przyniosło i trzeba było zmienić kilka rzeczy. Liczę, że to, co powiedzieliśmy sobie po meczu z Arką, zdało egzamin.
Jak chcecie podejść do meczu z Jagiellonią?
Szczerze mówiąc - nie wiem. Jutro jest dzień wolny [15.03, rozmowa odbyła się zaraz po spotkaniu, a więc 14.03 przyp. red.]. Myślę, że na pewno się nam przyda, bo to był ciężki mecz i fizycznie, i mentalnie. Będziemy mieli cały tydzień, żeby się przygotować. Trener jest bardzo dobry, mamy świetny sztab i na pewno znajdą słabe punkty Jagiellonii, które będziemy chcieli wykorzystać.

Dyskusja

Przeczytaj również