Nie do wiary, jak zachowywali się Valverde i Tchouameni. Nowe szczegóły głośnej afery
Nie milkną echa głośnej scysji z udziałem Fede Valverde i Aureliena Tchouameniego. Dziennikarze RMC Sport ujawnili, w jaki sposób Alvaro Arbeloa bezskutecznie próbował załagodzić napiętą sytuację.
Zawodnicy Realu mają być skłóceni. Już w środę Marca informowała, że prawie doszło do bójki pomiędzy Valverde i Tchouamenim. Podczas czwartkowych zajęć sytuacja uległa pogorszeniu.
Tym razem Urugwajczyk i Francuz nie szczędzili sobie agresji fizycznej. Według doniesień z Francji w trakcie treningu obaj pomocnicy wzajemnie się faulowali i obrażali.
Alvaro Arbeloa zareagował, umieszczając zawodników w tej samej drużynie. Nie rozwiązało to jednak problemu. Konflikt jedynie eskalował.
- Wszystko zaczęło się w środę, kiedy Tchouameni przypadkowym wślizgiem zaatakował Valverde. Urugwajczyk nie przyjął tego dobrze i szukał zemsty. Po treningu doszło do kłótni w szatni. Konflikt wówczas ograniczył się do słów. W czwartek napięcie wzrosło, najpierw Valverde omówił podania ręki koledze z drużyny. Podczas treningu Fede specjalnie podciął Tchouameniego. Podczas kolejnej części treningu Arbeloa próbował rozładować napięcie, wystawiając obu piłkarzy w jednym zespole. Nie przyniosło to pożądanego efektu, ponieważ obaj nadal wzajemnie się obrażali (...). Klub odmówił komentarza w tej sprawie - czytamy na łamach RMC Sport.
Dalsza część historii została już opisana w hiszpańskich mediach. Po skończonym treningu doszło do szarpaniny, w trakcie której Valverde uderzył głową o stół w szatni. Z powodu rozcięcia głowy musiał pojechać do szpitala.
Sergio Lopez z dziennika AS dodał jeszcze, że Urugwajczyk oskarżył kolegę o wyniesienie do mediów informacji o środowej kłótni. Co więcej, 27-latek po otrzymaniu ciosu opuścił miejsce zdarzenia na wózku inwalidzkim.
Real wróci do gry w niedzielę o 21:00. Wtedy zmierzy się z Barceloną na Camp Nou.