"Nie ma żadnego autorytetu". Kołtoń zmiażdżył sędziego. Tak zachował się w meczu Legii

Damianowi Sylwestrzakowi dostało się za sędziowanie w meczu Wisły Kraków z Legią Warszawa. Roman Kołtoń stwierdził, że arbiter nie miał żadnego szacunku wśród zawodników. Obrazuje to sytuacja z Bartoszem Kapustką.
W minioną niedzielę Legia pokonała Wisłę (2:0) w kontrowersyjnych okolicznościach. "Białej Gwieździe" nie odgwizdano rzutu karnego, a na dodatek Legia strzeliła gola po wrzucie z autu, który został niesłusznie wskazany.
Nie były to jedyne błędy ze strony Damiana Sylwestrzaka. Arbiter zignorował między innymi grę na czas w wykonaniu stołecznych. Przykładem sytuacja z 74. minuty, kiedy z boiska schodził Bartosz Kapustka. Nad sprawą pochylił się Roman Kołtoń.
- Jest sytuacja, że Kapustka jest faulowany. Papszun się wścieka, szaleje, tego Kapustkę zbierają, podnosi się. Jest zmiana, Kapustka wstaje, celebruje to. To jest duży cwaniak, ma prawo. (...) Zebrał się, idzie w kierunku linii. Przypomniał sobie jednak, że musi oddać opaskę, więc zawrócił - ocenił w programie na kanale Meczyki.
- Oddaje tę opaskę Augustyniakowi, zaczepia mu ją na ramieniu. Idzie wolnym krokiem, a Sylwestrzak nic. Sędziowie mają przecież pilnować sekund przy zmianach. Ja byłem zdumiony - dodał.
- Gdybyśmy policzyli, ile Kapustka ugrał wtedy czasu... Patrzyłem na Sylwestrzaka i mówiłem: ciekawe, czy Sylwestrzak zareaguje. A on nic. On w ogóle nie ma żadnego autorytetu w tym momencie, może się boi reakcji tłumu - podsumował Kołtoń.
Jarosław Królewski zareagował na tę opinię krótkim "tak".
Całemu spotkaniu towarzyszyło mnóstwo uchybień. Poza błędami Sylwestrzaka należy pamiętać o rzuceniu "małpką" w zawodnika Wisły oraz pobiciu krakowskiej rodziny, która zasiadła na sektorze Warszawiaków.
Oglądaj program na kanale Meczyki:
