"Nie zejdziemy z tej drogi". Siemieniec wprost po zarzutach do Jagiellonii

"Nie zejdziemy z tej drogi". Siemieniec wprost po zarzutach do Jagiellonii
Weronika Morciszek / pressfocus
Adrian Siemieniec zabrał głos po meczu Jagiellonii z Olympiakosem. Szkoleniowiec przyznał, że jego drużyna dalej będzie rozgrywała od bramki, chociaż została skarcona przez ekipę z Grecji.
W minioną środę Jagiellonia spróbowała swoich sił w Lidze Europy. Białostoczanie przegrali na wyjeździe z Olympiakosem (1:2). Więcej na ten temat pisaliśmy TUTAJ.
Dalsza część tekstu pod wideo
Jednym z problemów przyjezdnych było ciągłe próbowanie rozpoczynania akcji od własnej bramki. Kłopoty z wyprowadzeniem mieli Norbert Wojtuszek czy Sławomir Abramowicz, co tylko napędzało Greków. "Dumę Podlasia" krytykowano za tak nierozważne podejście, ale Adrian Siemieniec uważa, że to sposób na dalszy rozwój zespołu.
- Momentami prowadziło to do strat, ale dzięki tej drodze jesteśmy tutaj. Pewne rzeczy staramy się rozwijać, zabrakło dziś czasem lepszego wykonania, tempa czy decyzji. Ale nie zejdziemy z tej drogi, bo dzięki niej jesteśmy tutaj. Wymaga to konsekwencji i wytrwałości, czasami zdarzy się stracić bramkę, przegrać mecz, ale ta konsekwencja doprowadziła nas do tego miejsca. Tacy po prostu jesteśmy - ocenił, cytowany przez Jakuba Seweryna.
Szkoleniowiec przyznał, że jest zadowolony z pierwszej połowy. To właśnie wtedy jego drużyna zdobyła bramkę i niekiedy udawało się jej narzucić warunki Olympiakosowi.
- Szkoda, że nie wywozimy nawet punktu. (...) Uważam, że to nie był nasz zły mecz, ale zawiedliśmy w kluczowych momentach. Pierwsze 15 minut to próba znalezienia dominacji, przeciwnik grał bardzo intensywnie w pressingu, musieliśmy złapać kontrolę w grze od tyłu. (...) Mieliśmy dużo kontroli, do której dążymy. Strzeliliśmy bramkę, mogliśmy nawet pokusić się o gola na 2:0 do tej 43. minuty i wtedy byłoby zdecydowanie łatwiej kontrolować mecz. A tak pierwsza bramka stracona - podarowana bardzo łatwo - zarówno jeśli chodzi o stały fragment, jak i zachowanie przy nim. Na tym poziomie rywal to wykorzystuje i strzela gola, a to był kluczowy moment meczu, który zmienia wszystko. Otwiera mecz, od wyniku remisowego przeciwnik szukał jednego gola, a nie dwóch - podkreślił.
- W drugiej połowie problemem była dla nas intensywność przeciwnika, jeśli chodzi o przejmowanie kontroli. Dlatego było nas mniej z piłką, mniej też było nas pod bramką rywala. Takie mecze będą się tu zdarzać, kluczem jest to wytrzymać, a my nie wytrzymaliśmy końcówki, straciliśmy bardzo prostą bramkę, gdy mieliśmy dużą przewagę liczebną w polu karnym. Nie ma co oczekiwać, że taki zawodnik jak Jaremczuk tego nie wykorzysta. Szkoda, przy remisie nastroje byłyby dużo lepsze, ale Olympiakos to klasowa drużyna ze świetnymi piłkarzami i dziś pokazał bardzo wysoki poziom gry - podsumował.
Następnym rywalem Jagiellonii w Lidze Europy będzie Ararat. Mecz w Białymstoku zaplanowano na 15 października.
Jan - Piekutowski
Jan PiekutowskiDzisiaj · 07:46
Źródło: Jakub Seweryn

Dyskusja

Przeczytaj również