Nieoczywisty bohater reprezentacji Polski. Urban docenił. "To nie jest przypadek"

Jan Urban podsumował na gorąco zwycięski mecz z Rumunią. Selekcjoner chwalił zespół, w tym kilku zawodników z imienia i nazwiska.
Trener reprezentacji Polski zwrócił uwagę na to, że Polacy skutecznie wykorzystali grę w przewadze i strzelili aż sześć goli. Ich gra zaimponowała selekcjonerowi.
- Z jednej strony umiejętność wykorzystania przewagi, bo nie zawsze tak się dzieje, że można strzelić jedną, drugą, trzecią, a w naszym przypadku aż sześć bramek. Brawo dla chłopaków, że potrafili to zrobić. I [ważne] samo zwycięstwo, bo wciąż jesteśmy w grze. Bo tych ładnych akcji, bramek, różnych kombinacji było rzeczywiście dużo. Było łatwiej grając w przewadze. Ale trzeba przyznać, że niektóre akcje kombinacyjne, dryblingi, były naprawdę fajne. Na pewno kibicom miło się to oglądało - podkreślił w TVP Sport.
Selekcjonera zapytano też o nietypowe ustawienie Karola Świderskiego, bliżej prawej strony boiska.
- To zagrało, ale Świderski i Szymański mieli też się zmieniać; dłużej, krócej. W pierwszej połowie troszkę za dużo graliśmy lewą stroną. Za rzadko zmienialiśmy orientację gry z jednej strony na drugą, by znaleźć jeszcze więcej przestrzeni - zauważył.
Urban pochwalił także Przemysława Frankowskiego, jednego z bohaterów meczu, można powiedzieć - nieoczywistego bohatera, ustawionego na lewej obronie. Docenił również Wiktora Nowaka.
- Tak, Frankowski na plus. Widać doświadczenie, to nie jest przypadek, to chłopak, który jeśli jest zdrowy, gra w wymagającej lidze, jest podstawowym zawodnikiem. To od razu widać, kiedy jest przy piłce, jak się zachowuje, wręcz bije od niego pewność siebie - stwierdził trener. - Dostała też szansa młodzież.To był mecz, gdy nie było wielu roszad, postawiliśmy na sprawdzony skład, z młodym Nowakiem, który znowu pokazał się z bardzo dobrej strony. Na pewno to jest pozytywne.
Trener wyjaśnił przy tym, czym kierował się podczas robienia zmian w drugiej połowie. Podkreślił też, jak wyglądał ten mecz 11 na 11.
- W drugiej połowie wykorzystaliśmy wysokie prowadzenie, by dać zawodnikom odpocząć. Wiemy, że praktycznie nie ma czasu na regenerację [przed Bośnią]. A niektórzy z tych, którzy zdjęliśmy, naprawdę mieli sporo wysiłku w nogach - wyjaśnił. - Wewnętrzna satysfakcja? Od samego początku widziałem zespół zdeterminowany wygrać, aż za bardzo. Dlaczego? 11 na 11 Rumuni wychodzili z groźnymi kontrami, z tyłu często była sytuacja 1 na 1. Nie wiemy, jak by się to dalej potoczyło - rzut karny, czerwona kartka odwróciły losy tego spotkania na naszą korzyść - skwitował Jan Urban.
Oglądaj program po Polska - Rumunia na kanale Meczyki
