Takiego sparingu jeszcze nie widzieliście. Niemiecki klub kontra więźniowie

Drużyna TSV Monachium do lat 19 rozegrała wyjątkowy mecz towarzyski. Jej rywalami byli... osadzeni z zakładu karnego JVA Stadelheim. Spotkanie odbyło się na terenie więzienia.
Kulisy organizacji meczu dokładniej przybliża reportaż Nico-Mariusa Schmitza, który ukazał się w piątek na portalu Merkur. To z niego można dowiedzieć się zdecydowanie najwięcej o całym wydarzeniu.
- Mecz był tematem numer jeden już na kilka tygodni przed jego rozegraniem. Każdy więzień chciał znaleźć się w drużynie - przyznał Jakob Kauk, funkcjonariusz służby więziennej, który poświęcił czas na przygotowanie zespołu osadzonych do meczu. Sam pomysł został zaś zrealizowany przez Marco Liebela, pracownika pedagogicznego w centrum szkolenia młodzieży TSV Monachium.
Spotkanie rozegrano na dziedzińcu więziennym. Wokół boiska, na którym wszystkie linie zostały namalowane przez osadzonych, stał mur z drutem kolczastym. Podczas gdy TSV wystawiło swoją drużynę U19, drużyna więźniów składała się z osadzonych w trzech różnych oddziałach.
Kauk powiedział, że kluczowym było "okiełznanie" kilku więźniów i danie im do zrozumienia, że różnica klas będzie znacząca. Sama inicjatywa miała zresztą wymiar bardzo społeczny, bo jej celem było zderzenie ze sobą przedstawicieli zupełnie różnych środowisk.
- Bracie, to jak Liga Mistrzów! - wypalił jeden z więźniów. Co ciekawe, mimo że spotkanie rozegrano w nietypowych warunkach, to atmosfera była zbliżona do tej, którą znamy z prawdziwych stadionów. Wokół boiska zebrało się wielu więźniów i pracowników zakładu, którzy dopingowali osadzonych. Pojawiły się też transparenty o treści "Wszyscy kochają Giesing". Giesing, czyli dzielnicę Monachium, w której mieści się siedziba TSV.
Młodzieżówki niemieckiego klubu wygrały mecz 10:7. Wynik nie był jednak najważniejszą częścią tego wydarzenia, które całościowo wykraczało daleko poza sport. Na koniec więźniowie otrzymali od TSV po klubowej koszulce i proporczyku.