Odkrycie ligi postraszyło Bayern! Gwiazdor pozamiatał w końcówce

Pechowy samobój nie przeszkodził piłkarzom Bayernu Monachium w zgarnięciu kolejnego kompletu punktów. Faworyt pokonał na wyjeździe Freiburg 3:1 i ponownie ulokował się na pozycji lidera Bundesligi.
Bayern Monachium mknie niczym burza przez Bundesligę. W tym sezonie jeszcze nie przegrał, a jedyne punkty tracił z Augsburgiem i Schalke 04. W obu tych meczach remisował. W niedzielę wrócił do gry na krajowym podwórku, gdzie mierzył się z trzecim w tabeli Freiburgiem.
Na gola otwierającego wynik starcia nie czekano długo. Już w 16. minucie Michael Olise uruchomił prostopadłym podaniem Dayota Upamecano, który wyszedł sam na sam z bramkarzem i trafił na 1:0.
Wraz z upływem czasu przewaga "Die Roten" stawała się coraz większa. Uderzenia z dystansu Serge'a Gnabry'ego czy Nathaniela Browna nie zrobiły jednak większego wrażenia na golkiperze, Mio Backhausie.
W 42. minucie Bayern podwyższył na 2:0. Gnabry otrzymał świetną piłkę od Browna, stanął oko w oko z bramkarzem i strzelił gola na 2:0.
Dwie bramki zdobyte przez mistrza Niemiec przed przerwą pozwoliły mu spokojnie kontrolować przebieg spotkania w drugiej połowie. Pojedyncze "wypady" Freiburga długo nie przekładały się na gola honorowego.
Wszystko zmieniło się jednak w 82. minucie, gdy własnego bramkarza pokonał Tom Bischof. Freiburg rzucił się w pogoń za faworytem.
Kolejne próby gospodarzy na wiele się nie zdały. Bayern dobił bowiem rywala w doliczonym czasie gry, sięgnął po triumf 3:1 i wrócił na szczyt Bundesligi. W samej końcówce do siatki trafił Olise.