Ogromny kryzys polskiego klubu. Kibice mają dość. "Nie panikujmy"
Cracovia zanotowała kolejną porażkę w obecnym sezonie, tym razem przegrywając z Motorem Lublin 1:2. Zespół jest w potężnym kryzysie sportowym, ale mimo to Bartosz Grzelak stara się zachowywać spokój.
Kolejny mecz i kolejna porażka - dyspozycja Cracovii nie powala na kolana. Drużyna notuje wpadkę za wpadką. Od sierpnia wygrała tylko raz, pokonując Zagłębie Lubin 3:1. W międzyczasie regularnie się potyka.
W piątek podopieczni Bartosza Grzelaka nie znaleźli sposobu na Motor Lublin. Mecz rozgrywany przed własną publicznością rozpoczął się jednak świetnie, wszak już w 13. minucie na 1:0 trafił Ajdin Hasić. Jeszcze przed przerwą triumf gościom 2:1 dali jednak Tin Plavotić i Rony Lopes.
Kolejna porażka "Pasów" sprawia, że są na 13. miejscu w tabeli PKO BP Ekstraklasy i wyrastają na jednego z faworytów do spadku. Po meczu z Motorem głos na temat fatalnej sytuacji zabrał trener zespołu.
- Doskonale rozumiem frustrację kibiców, wszyscy jesteśmy rozczarowani (...) Nie mam pretensji do nastawienia piłkarzy. Mamy ciężki moment, ale tak to w sporcie jest, że kiedy ci nie wychodzi, to pojawia się presja - przyznał Grzelak, cytowany przez serwis WP Sportowe Fakty.
- Najważniejsze w tej sytuacji jest to, że ja, jako lider zespołu, muszę utrzymać spokój. Akceptuję emocje u nas wszystkich, ale nie wolno podejmować decyzji pod ich wpływem. To najgorsze, co można zrobić. Nie wolno panikować - dodał szkoleniowiec polskiego zespołu.
Kolejny mecz Cracovii zostanie rozegrany już w piątek, 6 listopada. Tym razem "Pasy" zmierzą się w pojedynku derbowym z Wisłą Kraków.