One Man Show Ekitike! Nagłe odrodzenie Liverpoolu
Liverpool odrobił stratę i rozbił Newcastle United 4:1 (2:1). Kluczowa dla losów rywalizacji była znakomita forma Huga Ekitke.
Newcastle lepiej wyglądało na początku sobotniego spotkania. W 26. minucie słupek obił Barnes. W 36. minucie pomyłki już nie było.
Gordon przejął piłkę w polu karnym i nie zastanawiał się długo. Uderzył bardzo szybko, po ziemi, poza zasięgiem Alissona. Tym samym "Sroki" otworzyły wynik.
Na odpowiedź "The Reds" nie trzeba było długo czekać. W ekipie gospodarzy nagle coś zaskoczyło. W 41. minucie wyrównał Ekitike. Francuz strzelił z pierwszej po dobrym wyłożeniu piłki przez Wirtza.
Jeszcze w pierwszej połowie Ekitike ukłuł ponownie. W 43. minucie przejął piłkę w okolicach środka boiska, popędził kilkadziesiąt metrów i uderzeniem po ziemi pokonał Pope'a. Liverpool prowadził.
Po zmianie stron urzędujący mistrzowie Anglii zadali kolejny cios. Ich bohaterem okazał się Wirtz. Niemiec wymienił podania z Salahem, a następnie posłał sprytny strzał, który zaskoczył golkipera "Srok". Tym samym zdobył swoją czwartą bramkę w Premier League.
Newcastle nie było stać na powrót do rywalizacji. Ba! W doliczonym czasie gry bramkę zdobył Konate, utonął we łzach, (więcej TUTAJ) a Liverpool wygrał 4:1 (2:1). Tym samym "The Reds" wskoczyli na piąte miejsce w tabeli. Podopieczni Howe'a zajmują dopiero dziesiątą lokatę.