"Oni muszą obronić Legię". Kosowski podał cztery nazwiska
Legia Warszawa nadal gra słabo. Kamil Kosowski wskazał piłkarzy, od których zależy przyszłość stołecznego klubu.
Legia w sobotę cudem uratowała remis z Arką Gdynia. Jeszcze w 90. minucie przegrywała z nią 0:2, ale dwa gole Antonio Colaka pozwoliły jej na zdobycie punktu.
Marek Papszun nadal nie odmienił Legii. "Wojskowi" wciąż są w strefie spadkowej. Do bezpiecznego miejsca tracą dwa punkty. Choć przy Łazienkowskiej kryzys trwa od wielu miesięcy, to Kosowski uważa, że zakończy się utrzymaniem drużyny w Ekstraklasie.
- Wiem, że jest to sportowa rywalizacja i wszystko może się wydarzyć, ale jakoś po prostu nie potrafię wyobrazić sobie tego, że zespół Marka Papszuna mógłby z ligi spaść. Sobotni mecz z Arką Gdynia (2:2) miał być przełomowy i wydaje mi się, że ta końcówka w pewnym sensie taka była, ale to za mało - komentował Kosowski w Przeglądzie Sportowym Onet.
- Jeśli ten powrót z zaświatów nie będzie momentem przełomowym dla drużyny, to rzeczywiście może być bardzo źle do samego końca. Tu nie chodzi o punkcik w tabeli, tylko o punkt w głowie. Chodzi o psychikę, mentalność. Uświadomienie sobie, że my potrafimy do meczu wracać, odwrócić go i jesteśmy drużyną, która z przegranego spotkania zrobiła przynajmniej remis - dodał.
Jego zdaniem wymowny jest fakt, że Legię uratował Colak, a nie ciągle wystawiany w podstawowym składzie Mileta Rajović. Dla Duńczyka - jak przekonuje - najlepszym rozwiązaniem byłoby wypożyczenie do innego klubu.
- Chciałbym napisać, że za Rajoviciem ciężki czas, ale przed nim chyba jeszcze bardziej intensywny pod względem odporności psychicznej. Podobnie jak z innymi piłkarzami, liderami zespołu, chłopakami, którzy są odpowiedzialni za zespół i jego wyniki. Chodzi mi tu o Wszołka, Bartosza Kapustkę, Rafała Augustyniaka, Kacpra Tobiasza. To są ludzie, którzy muszą Legię obronić - podkreśla Kosowski.
Legia kolejny mecz rozegra w piątek. Czeka ją wyjazd do dobrze punktującego w rundzie wiosennej GKS-u Katowice.