Oto cichy bohater Manchesteru United. Wyskoczył jak diabeł z pudełka
Manchester United wreszcie się przełamał. Istotny wkład w zwycięstwo z Romą w Lidze Mistrzów miał młodziutki Shea Lacey.
Manchester United do mecz z Włochami przystępował po dziewięciu spotkaniach z rzędu bez zwycięstwa. Zapowiadało się na dziesiąty, bo Roma prowadziła na Old Trafford już 2:0.
Piłkarze "Czerwonych Diabłów" tym razem potrafili odwrócić losy gry. Jednego gola strzelił Bruno Fernandes, a dwa Matheus Cunha.
Olbrzymi wkład w zwycięstwo MU miał też Shea Lacey. 19-latek pojawił się na boisku na ostatni kwadrans. Był przy piłce trzynaście razy, podawał tylko celnie (siedem razy na siedem prób), wygrał większość dryblingów (dwa razy na trzy próby), a co najważniejsze zaliczył asystę przy decydującym golu Cunhi. Jego wkład w grę drużyny robi wrażenie.
Lacey rozegrał dopiero szósty mecz w pierwszej drużynie Manchesteru United w tym sezonie. To jego pierwsza asysta. Wcześniej strzelił gola w przegranym meczu z Brighton w Pucharze Ligi.
Manchester United w czterech kolejkach Ligi Mistrzów zdobył sześć punktów. Wcześniej wygrał z Sabah 4:0.