Papszun komentuje zachowanie Siemieńca. "Rzecz absolutnie niedopuszczalna"
Ekstraklasa wciąż żyje aferą z udziałem Adriana Siemieńca. W zdecydowany sposób do zachowania trenera Jagiellonii odniósł się Marek Papszun. Jednocześnie przyznał, że jest mu go żal.
Serwis WP Sportowe Fakty poinformował, że w końcówce poprzedniego sezonu Adrian Siemieniec kontaktował się z sędziami, by zasugerować oszczędzenie ośmiu piłkarzy Jagiellonii, którzy byli zagrożeni kartkową pauzą w ostatniej kolejce Ekstraklasy. Ostatecznie żaden z nich nie został ukarany. Pisaliśmy o tym TUTAJ.
Sprawa wstrząsnęła środowiskiem. Po meczu Legii z Widzewem kolejny raz odniósł się do niej Papszun. Jego zdaniem doszło do niedopuszczalnej sytuacji.
- Mam na koncie grubo ponad 600 meczów i nigdy, przenigdy nie zdarzyło się, żebym kontaktował się z sędziami prowadzącymi mecz przed spotkaniem. Cyfrowo? Nigdy. Przed meczem jest tylko kurtuazyjne spotkanie. Możemy nawiązać do jakiejś sytuacji, na przykład zapytać, jak sędzia ocenił wcześniej konkretny błąd czy zdarzenie. Wszystko odbywa się na spokojnie, bo po meczu są emocje i czasami dochodzi do nieprzyjemnych sytuacji. Niekiedy trzeba też później przeprosić za swoje zachowanie. Różnie po meczach bywało, szczególnie kiedy byłem młodszy. Różne rzeczy się działy i wiadomo, że byłem też za to karany. To nie jest żadna tajemnica. Gorąca krew wtedy płynęła. Dzisiaj wygląda to już oczywiście inaczej. Nigdy jednak nie dochodziło do takich sytuacji, o jakich teraz rozmawiamy. Nie wyobrażam sobie tego - powiedział Papszun.
Trener Legii w swojej pierwszej reakcji nawiązał do meczu Rakowa, który wówczas prowadził, z Jagiellonią w końcówce sezonu 2024/25. Porażka 1:2 sprawiła, że "Medaliki" straciły prowadzenie w tabeli i nie zdobyły mistrzostwa Polski. - Działy się dziwne rzeczy - mówił Papszun o przebiegu spotkania, które sędziował... Raczkowski.
- Jeżeli chodzi o przytoczenie tamtego meczu, być może niepotrzebnie to powiedziałem. Natomiast chciałbym, żeby ktoś postawił się w mojej sytuacji. Nagle patrzysz na pewną konfigurację, odtwarzasz sobie ten mecz i widzisz taką liczbę zdarzeń, trochę w drugą stronę. Wtedy pojawiają się jakieś myśli. I żeby była jasność - ja nikogo nie oskarżam i nie chcę tutaj niczego insynuować. Po prostu wyraziłem swoją myśl, powiedziałem, co wtedy zaświtało mi w głowie. I na tym powinien się zakończyć ten temat - uciął Papszun.
Siemieniec na razie nie poniósł żadnych konsekwencji. Złożył jedynie wyjaśnienia przed PZPN, ale postępowanie na razie nie nabrało charakteru dyscyplinarnego.
- Oczywiście po ludzku jest mi go żal. Natomiast fundamentalna kwestia jest taka, że trzeba poczekać, aż ta sprawa zostanie zbadana. Jeżeli ktoś popełnia wykroczenie, trzeba przeprowadzić dochodzenie, a następnie wydać odpowiedni wyrok. Tak to funkcjonuje w państwie prawa. Poczekajmy więc na to, jakie materiały zbiorą odpowiednie organy i jak cała sprawa zostanie oceniona. Dopiero później powinien zapaść wyrok - podkreśla Papszun.
- Dla mnie rzeczą absolutnie niedopuszczalną jest kontaktowanie się z sędzią w celu wpływania na wynik meczu. Cokolwiek byśmy tutaj powiedzieli, coś takiego nie może się wydarzyć. Bo równie dobrze można sobie wyobrazić sytuację, w której przed meczem ktoś kontaktuje się z sędzią i mówi: „Może będzie sytuacja stykowa, to zagwiżdżesz karnego, bo mamy mecz pucharowy”. To może pójść właśnie w takim kierunku. Dlatego w takich sytuacjach przed meczem trenerzy absolutnie nie powinni kontaktować się z sędziami - dodał trener Legii.
- Nie chodzi też o to, żeby nie popaść w paranoję. Nie może być tak, że nagle nie będę odzywał się do sędziów, bo będę się bał, że ktoś mnie oskarży o korupcję czy próbę wpływania na wynik. Trzeba to wszystko wyważyć. Jeszcze raz podkreślam: poczekajmy. Nie palmy nikogo na stosie, bo mogą istnieć okoliczności, o których jeszcze nie wiemy. Dzisiaj mamy pewne informacje, które funkcjonują przede wszystkim jako fakty dziennikarskie czy internetowe. Nie słyszałem, żeby jakaś komisja czy organ, który jest za to odpowiedzialny, już się do tego jednoznacznie ustosunkował. Z tego, co słyszę, sprawa jest prowadzona. Trzeba więc poczekać - podsumował Papszun.
Jagiellonia będzie następnym ligowym rywalem Legii. Mecz odbędzie się w niedzielę o 17:30.